Zamknij

Grzegorz Szeliga wyznał, że sprzedał mecz. PZPN podjął decyzję ws. piłkarza

26.11.2021 12:30
Mecz Legii z Wisłą Kraków. 21.11.1992
fot. Andrzej Marzec/East News

PZPN skomentował wypowiedzi Grzegorza Szeligi, byłego piłkarza Legii i Wisły, który przyznał się do tego, że sprzedał mecz „Wojskowych” z "Białą Gwiazdą".  - Zawsze taki czyn jest naganny. Jednak sam fakt przyznania się i reakcja niektórych ludzi, wydają się być wystarczającą karą – czytamy w oświadczeniu PZPN-u.

Grzegorz Szeliga, były piłkarz Wisły Kraków i  Legii Warszawa, przyznał się do sprzedania meczu obu zespołów w sezonie 1992/1993. Spotkanie to wówczas mogło przesądzić o tym, kto zdobędzie tytuł mistrza Polski dla stołecznego klubu. - Umieram. Nie mogę tego zabrać do grobu - powiedział w rozmowie ze sport.tvp.pl.

Zaczęło się jednak od postu, który Grzegorz Szeliga opublikował na swoim koncie na Facebooku. "Ja, Grzegorz Szeliga, sprzedałem mecz w 1993 LEGIA - WISŁA. Chcę się poddać karze. Przepraszam kibiców LEGII I WISŁY" (pisownia oryginalna) - zdradził. Później powtórzył jeszcze swoje wyznanie w drugim poście.

Grzegorz Szeliga przyznał się do sprzedania meczu. PZPN komentuje 

W piątek, w oficjalnym oświadczeniu, wyznanie Szeligi skomentował  rzecznik dyscyplinarny i rzecznik etyki PZPN. – Należy zwrócić uwagę przede wszystkim na to, że wniosek zawodnika o poddanie się karze nie może być procedowany z uwagi na przedawnienie. Sprawa ma już 28 lat. Ponadto ustawa o korupcji w sporcie weszła w życie dopiero w 2003 roku i wydarzenia, które miały miejsce wcześniej, według polskiego prawa, nie mogą być penalizowane. Wszystkie związkowe procedury dyscyplinarne w tej sprawie zostały już zakończone i nie zmienia tego fakt przyznania się przez zawodnika do przewinienia dyscyplinarnego, co bezwzględnie należy docenić – powiedział Adam Gilarski, rzecznik dyscyplinarny PZPN.

Rzecznik etyki PZPN Jerzy Kostorz dodał: – Jeśli chodzi o etyczną ocenę tego wydarzenia, nawet jeżeli miało to miejsce wiele lat temu i nie groziły za nie konsekwencje prawne, to zawsze taki czyn jest naganny. Myślę, że to przestroga i nauczka dla tych, którzy dopuszczają się tego rodzaju działań. Z etycznego punktu widzenia trudno tutaj mówić o karze. Jednak sam fakt przyznania się i reakcja niektórych ludzi, wydają się być wystarczającą karą. Przykład pana Grzegorza Szeligi pokazuje, że mimo upływu lat, tego typu negatywne działania mogą odezwać się na nowo w człowieku w różnych okolicznościach życia. Jeszcze raz pragnę podkreślić, iż sam czyn korupcji jest naganny i nie należy tak postępować!

Jak doszło do sprzedania meczu o mistrzostwo? "Niedziela cudów"

Mecz, o którym mówił Szeliga, został rozegrany 20 czerwca 1993 roku. W mediach nazywano ten dzień „niedzielą cudów”. Realne szanse na mistrzostwo Polski miały wówczas trzy kluby - Legia Warszawa oraz ŁKS Łódź, które zgromadziły po 47 punktów, a także broniący tytułu Lech Poznań (46 punktów) miał jedno "oczko" mniej.

W ostatniej kolejce sezonu 1992/1993 "Kolejorz" mierzył się z Widzewem Łódź, ŁKS grał z Olimpią Poznań, a Legia rywalizowała z Wisłą Kraków. W trzech meczach padło wówczas 20 goli: Lech zremisował z Widzewem 3:3, „Wojskowi” pokonali Wisłę Kraków 6:0, w ŁKS pokonał Olimpię 7:1.

Tytuł wywalczyła Legia, a za nią uplasował się Łódzki Klub Sportowy. Chociaż nikomu nie udowodniono korupcji, ze względu na "niesportową postawę podczas rozgrywek" obu drużynom anulowano punkty za ostatnią serię gier i to "Kolejorz" mógł cieszyć się z tytułu. Legia do dziś uznaje, że kara została nałożona niesłusznie i dolicza sobie odebrany sukces.

RadioZET.pl/PAB