Ekstraklasa: Porażka faworyta, dobre wieści dla Legii

04.11.2019 20:18
Śląsk Wrocław - Wisła Płock
fot. PAP

Śląsk Wrocław wygrał z Wisłą Płock w meczu 14. kolejki PKO Ekstraklasy. Przegrana Nafciarzy oznacza, że spadli z fotela lidera najwyższej polskiej ligi rozgrywkowej.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Śląsk zaczął mecz z Wisłą podobnie jak spotkanie w poprzedniej kolejce z Arką Gdynia, czyli od wysokiego pressingu od pierwszej minuty, agresywnego atakowania rywala i ponownie przyniosło to szybko efekt bramkowy. I znowu duży udział w golu dla wrocławian mieli rywale. Dominik Furman przed własnym polem karnym stracił piłkę, dopadł jej Krzysztof Mączyński, przymierzył idealnie i Jakub Wrąbel był bez szans.

Bramka zmieniła obraz spotkania. Gospodarze nie podchodzili już tak wysoko pod rywali i Wisła zaczęła gościć pod polem karnym Śląska. Zespół trenera Radosława Sobolewskiego nie miał jednak za bardzo pomysłu na rozbicie defensywy wrocławian. Wszystko sprowadzało się praktycznie do wrzucania piłek w pole karne przez Furmana. Pierwszą dobrą sytuację bramkową przyjezdni mieli dopiero po 30 minutach gry, kiedy z pola karnego strzelał Damian Michalski, ale Matus Putnocky nie dał się zaskoczyć.

Śląsk - Wisła: Gospodarze podwyższyli prowadzenie

Śląsk nie zamierzał się tylko bronić i wyprowadzał kontrataki, które były znacznie groźniejsze. Po jednym z nich z prawej strony dośrodkował Wojciech Golla, a Robert Pich uprzedził obrońców Wisły i strzałem z bliska podwyższył prowadzenie. Wrąbel, który w poprzednim sezonie był zawodnikiem Śląska ponownie był bez szans.

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Wisła jeszcze odważniej podeszła wyżej i gra głównie toczyła się na połowie Śląska. Naciskani wrocławianie mieli duże problemy z wyprowadzeniem akcji i często ograniczali się do kopania aby jak najdalej od własnego pola karnego.

Wojskowi byli w defensywie, ale kiedy nadarzała się okazja, również stosowali pressing. I taka taktyka przyniosła im trzeciego gola, w czym duży udział miał Wrąbel. Bramkarz Wisły tak długo czekał z wybiciem piłki, że zabrał mu ją Michał Chrapek, a następnie spokojnie trafił do pustej bramki.

Od tego momentu napór Wisły wyraźnie zmalał, a za to groźniej zaczął atakować Śląsk. Czwartego gola dla Wojskowych mógł zdobyć Mateusz Cholewiak, ale jego uderzenie z pola karnego ładną paradą wybił Wrąbel.

Kiedy wydawało się, że wielkich emocji już nie będzie, a jeżeli ktoś zdobędzie gola, to Śląsk, goście przeprowadzili najładniejszą swoją akcję. Po szybkiej wymianie podań w idealnej sytuacji znalazł się Damian Michalski i nie dał szans bramkarzowi rywali.

Chociaż do końca spotkania pozostawał blisko kwadrans, Wisła nie potrafiła zagrozić już bramce Śląska. Wrocławianie łatwo rozbijali ataki przyjezdnych i utrzymali spokojnie prowadzenie do ostatniego gwizdka.

Śląsk Wrocław - Wisła Płock 3:1 (2:0).

Bramki: 1:0 Krzysztof Mączyński (13), 2:0 Robert Pich (42), 3:0 Michał Chrapek (62), 3:1 Damian Michalski (78).

RadioZET.pl/PAP