Ekstraklasa: Lech Poznań bezlitosny dla osłabionej Wisły Kraków

05.10.2019 19:33
Lech Poznań - Wisła Kraków
fot. PAP

Ponad dwa miesiące kibice Lecha czekali na zwycięstwo swoich piłkarzy na własnym stadionie. Podopieczni Dariusza Żurawia pewnie pokonali osłabioną Wisłę Kraków 4:0, która przegrała trzeci z rzędu mecz w ekstraklasie.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Wiślacy do stolicy Wielkopolski przyjechali w mocno przetrzebionym składzie. Przeciwko poznaniakom musieli sobie radzić m.in. bez Lukasa Kelemenza, Macieja Sadloka (obaj musieli pauzować za kartki) oraz kontuzjowanych Jakuba Błaszczykowskiego, Dawida Niepsuja, Jakuba Bartosza, Aleksandra Buksy i Pawła Brożka. Z konieczności na prawej obronie wystąpił Rafał Boguski, a w ataku trener Maciej Stolarczyk postawił na dwójkę młodzieżowców – Przemysława Zdybowicza i Kamila Wojtkowskiego.

Opiekun "Kolejorza" ma akurat zupełnie inny ból głowy. Kadra jego drużyny jest tak szeroka, że poza składem meczowym znaleźli się m.in. Maciej Makuszewski i Pedro Tiba, a drugi z Portugalczyków Joao Amaral rozpoczął spotkanie na ławce.

Mecz zapowiadał się obiecująco, pierwsi odważniej zaatakowali goście, dając sygnał, że nawet bez kilku kluczowych piłkarzy, chcą walczyć o pełną pulę. Groźnie strzelał Wojtkowski, ale trafił w boczną siatkę, a Marcin Grabowski próbował zaskoczyć Mickey’a van der Harta z rzutu wolnego. Potem przewagę uzyskał Lech, sporo ataków inicjowali Kamil Jóźwiak i Robert Gumny. Z kolei Darko Jevtić starał się znaleźć w polu karnym Christiana Gytkjaera. Duńczyk był jednak pieczołowicie pilnowany przez defensorów krakowskiego zespołu.

Gospodarze częściej byli w posiadaniu piłki, ale też nie potrafili stworzyć choćby jednej stuprocentowej okazji. Z pomocą przyszedł... obrońca gości Marcin Grabowski, który stracił piłkę na wysokości swojego pola karnego. Jóźwiak dostrzegł Jevticia, który przypomniał kibicom, że lewą nogą potrafi uderzać z precyzją szwajcarskiego zegarka.

Ekstraklasa: Lech pokonał Wisłę Kraków w 11. kolejce

Krótko po przerwie lechici mogli podwyższyć rezultat, nieźle wyprowadzony kontratak Jakub Moder zakończył strzałem w bramkarza Michała Buchalika. Poznaniacy nie rezygnowali jednak i szukali drugiego gola, tym bardziej, że wiślacy zostawiali gospodarzom coraz więcej swobody w środku pola i pod swoją bramką.

Piłkarze "Białej Gwiazdy" sporadycznie próbowali atakować bramkę rywala, ale z każdą minuta brakowało im sił i wiary. W defensywie też zaczęli popełniać coraz więcej błędów. W 73. minucie Jakub Kamiński strzelił niezbyt mocno, ale Buchalik sparował piłkę przed siebie. Tam już czekał na nią Gytkjaer, który zanotował siódme trafienie w tym sezonie.

Minęły zaledwie cztery minuty, kiedy to Jóźwiak nie zmarnował sytuacji sam na sam i swój znakomity występ przypieczętował golem. Znakomitą asysta popisał się Amaral. Wynik ustalił 17-letni Marchwiński, który wykorzystał kolejny fatalny błąd Grabowskiego, minął dwóch rywali i pewnie pokonał Buchalika.

Lech Poznań - Wisła Kraków 4:0

Bramki: Darko Jevtić (40.), Christian Gytkjaer (73.), Kamil Jóźwiak (77.), Filip Marchwiński (84.)

RadioZET.pl/PAP