Zamknij

Kolejna kompromitacja Lecha Poznań. "Kolejorz" na dnie Ekstraklasy

14.08.2022 23:52

Lech Poznań przegrał u siebie ze Śląskiem Wrocław 0:1 w meczu 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy i tym samym "umocnił" się na ostatniej pozycji w tabeli. Jedynego gola zdobył dla gości Czech Petr Schwarz.

Śląsk Wrocław
fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Mistrz Polski znów na deskach. W czwartym meczu ligowym doznał trzeciej porażki i z dorobkiem jednego punktu zamyka tabelę. Śląsk przez większość spotkania musiał ciężko pracować w defensywie, a że nie popełnił rażących błędów, mógł cieszyć się z drugiego zwycięstwa w rozgrywkach.

Trener gospodarzy John van den Brom znów zaskoczył składem, dając odpocząć kilku zawodnikom, którzy spędzili 120 minut na boisku w czwartkowym meczu z Vikingurem Reykjavik. Tym razem na środku obrony pojawili się Nika Kwekweskiri z Maksymilianem Pingotem, a na ławce usiedli m.in. Michał Skóraś, Joao Amaral i Kristoffer Velde. Opiekun wrocławskiego zespołu Ivan Djurdjevic zagrał sprawdzonym składem - w porównaniu do ostatniego spotkania z Widzewem Łódź (0:0) dokonał tylko jednej zmiany: Dennisa Jastrzembskiego zastąpił John Yeboah.

Lech - Śląsk: Przebieg meczu

Pierwszy kwadrans spotkania przypominał trochę piłkarskie szachy. Obie drużyny sprawdzały, na co mogą sobie pozwolić, choć aktywniejszy był Lech. Wrocławianie też kilka razy zagościli pod bramką Filipa Bednarka, ale nie stworzyli większego zagrożenia. Lech sprawiał wrażenie, że powoli się rozkręca, lecz gola zdobyli goście. Petr Schwarz dość swobodnie holował piłkę przez kilkanaście metrów i przy biernej postawie rywali uderzył sprzed linii pola karnego przy samym słupku.

A potem znów Heorhij Citaiszwili na zmianę z Afonso Sousą nękali Szromnika, który miał sporo pracy, ale i szczęścia. Z niemałym trudem obronił strzał z rzutu wolnego Niki Kwekweskiriego, a po strzale głową Filipa Marchwińskiego pomógł mu słupek. Gospodarze momentami mieli przygniatającą przewagę, ale brakowało dokładnego ostatniego podania, a czasami skuteczności.

Kolejna kompromitacja Lecha Poznań

W 66. minucie poznaniacy przez ponad minutę wymieniali się podaniami, przenosząc ciężar gry z jednej strony boiska na drugą, aż w końcu zameldowali się w polu karny gości. Michał Skóraś tę koronkową akcję zakończył strzałem tuż obok słupka.

Goście długo nie kwapili się do działań ofensywnych. Gdy już jednak zaatakowali, pod bramką Filipa Bednarka było bardzo gorąco. Po błyskawicznie wyprowadzonym kontrataku Yeboah zagrał do Erika Exposito, a hiszpański napastnik, mając przed sobą tylko bramkarza gospodarzy, minimalnie przestrzelił. Kilka minut później znów po dośrodkowaniu Yeboaha, Martin Konczkowski był bliski głową pokonania Bednarka, ale zabrakło mu precyzji.

Im bliżej było końca meczu, tym Lech grał bardziej nerwowo i mniej dokładnie. A straty piłki w środku boiska dawały wrocławianom okazje do podwyższenia wyniku. W doliczonym czasie gry "Kolejorz" rzucił wszystko na jedną szalę, bliski wyrównania był Kwekweskiri, ale jego strzał w "okienko" kapitalnie wybronił Szromnik.

Lech - Śląsk: Wynik meczu 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy

Lech Poznań - Śląsk Wrocław 0:1 (0:1).

Bramki: 0:1 Petr Schwarz (26).

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: John Yeboah, Victor Garcia, Caye Quintana, Patrick Olsen.

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 11 627.

  • Lech Poznań: Filip Bednarek - Joel Pereira, Nika Kwekweskiri, Maksymilian Pingot, Barry Douglas - Heorhij Citaiszwili (63. Kristoffer Velde), Radosław Murawski, Afonso Sousa (56. Joao Amaral), Jesper Karlstroem (56. Michał Skóraś), Filip Marchwiński - Mikael Ishak (63. Filip Szymczak).
  • Śląsk Wrocław: Michał Szromnik - Patryk Janasik, Konrad Poprawa, Daniel Leo Gretarsson, Victor Garcia - John Yeboah (72. Javier Hyjek), Patrick Olsen, Caye Quintana (46. Matias Nahuel Leiva), Petr Schwarz, Piotr Samiec-Talar (60. Martin Konczkowski) - Erik Exposito (80. Sebastian Bergier).

RadioZET.pl/PAP