Zamknij

Ekstraklasa: Śląsk Wrocław lepszy od Cracovii w 6. kolejce

02.10.2020 22:52
Śląsk Wrocław - Cracovia
fot. PAP/EPA

Śląsk Wrocław w meczu 6. kolejki Ekstraklasy pokonał u siebie Cracovię 3:1. Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Dino Stigleca.

Pierwsi bramkową sytuację wypracowali sobie goście, kiedy po kontrataku z pola karnego strzelał Filip Piszczek i Matus Putnocky nogami odbił piłkę. Kilka chwil później po sprytnie rozegranym rzucie rożnym przez Krzysztofa Maczyńskiego, dla którego był to pierwszy występ w tym sezonie po kontuzji, Waldemar Sobota nie trafił w piłkę będą kilka metrów przed bramką. I tak wyglądały pierwsze 22 minuty – akcja za akcję, szansa na gola za szansę na gola.

Bardziej konkretny był Śląsk. Po szkoleniowej akcji z lewej strony dośrodkował Dino Stiglec i Erik Exposito z bliska trafił do siatki. Kilka chwil później mogło być 1:1. Najpierw Piotr Celeban tak interweniował, że skierował piłkę w światło bramki, ale Putnocky nie dał się zaskoczyć. Próbował jeszcze dobijać Thiago, ale ponownie bramkarz Śląska był górą.

Co się nie udało gościom, udało się ponownie gospodarzom. Z rzutu wolnego Stiglec dośrodkował do zupełnie niepilnowanego Wojciecha Golli, a ten strzałem głową podwyższył prowadzenie.

Na zegarze boiskowym była 22. minuta i od tego momentu tempo spotkania spadło. Cracovia sprawiała wrażenie rozbitej, a Śląsk zwolnił tempo i kontrolował spotkanie. Mimo to wrocławianie mieli jeszcze dwie okazje na trzeciego gola. W obu przypadkach mógł do siatki trafić debiutujący w ekstraklasie wychowanek Bayernu Monachium Marcel Zylla, ale za każdym razem pudłował.

Druga połowa zaczęła się od starcia w polu karnym Piszczka z Gollą. Po analizie wideo sędzia uznał, że obrońca Śląska faulował i podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Sergiu Hanca i było już tylko 2:1.

Parę chwil później Hanca próbował zaskoczyć bramkarza Śląska strzałem z rzutu rożnego, ale ten wykazał się refleksem i wybił piłkę z linii. W kolejnej próbie znowu spróbował w ten sposób zaskoczyć Putnockyego, ale znowu się nie udało.

Cracovia poczuła szansę na uratowanie przynajmniej remisu i zaatakowała śmielej, ale to gospodarze byli groźniejsi. Po strzale głową Celebana piłka wylądowała jeszcze na poprzeczce, ale kilka minut później po akcji bardzo aktywnego Lubambo Musondy i uderzeniu Exposito już w siatce.

Goście nie zamierzali jednak rezygnować z walki choćby o remis i nadal nacierali, a Śląsk kontratakował. Spotkanie nadal było toczone w szybkim tempie i mogło się podobać.

W 80. minucie doszło do sytuacji, która najpierw podniosła emocje, a następnie je zgasiła. Najpierw arbiter uznał, że Stiglec zablokował strzał ręką, wskazał na jedenasty metr i ukarał obrońcę Śląska żółtą kartką. Ponieważ było to jego drugie upomnienie, musiał opuścić boisko. Później jeszcze sędzia długo konsultował sytuację z arbitrami VAR, ale decyzji nie zmienił. Do piłki podszedł Hanca, ale Putnocky wyczuł jego intencję i odbił piłkę. Niewykorzystany karny wyraźnie podłamał gości, którzy już nie zagrozili bramce Śląska.

RadioZET.pl/PAP/AN