Ekstraklasa: Piast lepszy od Rakowa, dramat gości w końcówce

20.09.2019 20:37
Piast - Raków
fot. PAP/EPA

Mistrz Polski Piast Gliwice pokonał u siebie beniaminka Raków Częstochowa 2:1 w piątkowym meczu otwierającym 9. kolejkę ekstraklasy. Goście w ciągu trzech minut drugiej połowy stracili dwa gole (rzut karny i ”samobój) oraz zawodnika, ukaranego czerwoną kartką.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Gliwiczanie przegrali poprzednie dwa spotkania – z Lechią Gdańsk u siebie 1:2 i Cracovią na wyjeździe 0:2 - i chcieli się w piątek zrehabilitować przed własną publicznością. Zaczęli obiecująco, od obronionego przez Michała Gliwę strzału Piotra Parzyszka.

Po chwili jednak prowadzili częstochowianie. Obrońcy Piasta chcieli „złapać” rywali w pułapkę ofsajdową. Nie udało im się i w efekcie Felicio Brown Forbes po podaniu Miłosza Szczepańskiego nie mógł spudłować.

Po objęciu prowadzenia piłkarze trenera Marka Papszuna daleko od własnej bramki przeszkadzali przeciwnikom w rozpoczęciu akcji ofensywnych. Przyniosło to skutek, bo golkiper Rakowa w poważnych opałach znalazł się tylko raz – w 40. minucie złapał piłkę po płaskim uderzeniu Parzyszka.

Na początku drugiej połowy miejscowi kibice domagali się od swojej drużyny goli, ale to goście mogli podwyższyć prowadzenie. Najpierw Daniel Bartl trafił w poprzeczkę, potem Szczepański z bliska spudłował.

Piłkarze Piasta nie potrafili wypracować dobrych okazji podbramkowych, dośrodkowania na pole karne Rakowa nie przyniosły żadnego efektu. Groźniejsze były kontry przyjezdnych.

Gliwiczanie blisko wyrównania byli kwadrans przed końcem po rajdzie Gerarda Badii. Patryk Sokołowski i Jorge Felix oddali w sumie cztery strzały z kilku metrów i wszystkie zostały obronione lub zablokowane.

Sędzia, po analizie VAR, pokazał czerwoną kartkę zawodnikowi gości Igorowi Sapale z zagranie ręką i podyktował rzut karny dla Piasta. Na gola zamienił go Felix.

Chwilę potem, po akcji rezerwowego napastnika gospodarzy Patryka Tuszyńskiego, własnego bramkarza zaskoczył Michał Skóraś.

Częstochowianie, mimo liczebnego osłabienia, zaatakowali w końcówce i kilka razy byli blisko wyrównania.

Piątkowy mecz zakończył drugi rok pracy trenera Waldemara Fornalika w Gliwicach. W nietypowej roli wystąpił jego brat i asystent Tomasz, zastępujący kierownika drużyny Adama Fudali, ukaranego w trakcie spotkania z Cracovią czerwoną kartką.

RadioZET.pl/PAP/AN