Zamknij

Ekstraklasa: Lech pokonał Wartę Poznań po golu w doliczonym czasie

26.02.2021 23:17
Lech Poznań
fot. PAP/EPA

Lech w dramatycznych okolicznościach pokonał w Grodzisku Wielkopolskim Wartę Poznań 2:1. Beniaminek do 80. minuty niespodziewanie prowadził, ale ostatecznie pełną pulę zainkasowali podopieczni Dariusza Żurawia. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w doliczonym czasie gry Pedro Tiba.

  • Lech Poznań w meczu 19. kolejki Ekstraklasy pokonał Wartę 2:1
  • Gola na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry zdobył Pedro Tiba
  • Dla Warty była to pierwsza ligowa porażka w tym roku

Mecz toczył się w dobrym tempie, ale oba zespoły nie stworzyły zbyt wiele zagrożenia pod bramką rywali. Lech dyktował warunki, momentami zamykał gospodarzy na ich własnej połowie. Podopieczni Piotra Tworka bronili się solidnie i zawsze mogli liczyć na Adriana Lisa, który kilka razy stanął na wysokości zadania.

Lech większość akcji próbował przeprowadzać prawą stronę, a duet Alan Czerwiński - Jan Sykora sprawiał nieco kłopotów defensywie Warty. Czech był bliski zdobycia bramki, po idealnej wrzutce Pedro Tiby znalazł się w sytuacji sam na sam, ale trafił w nogi Lisa. Groźnie z dystansu strzelał też Jasper Karlstroem, ale golkiper gospodarzy nie dał się zaskoczyć.

Piłkarze beniaminka nie mieli zbyt wielu atutów w ofensywie, próby wyprowadzenia kontrataków były szybko "kasowane" m.in. przez Karlstroema. Dopiero w doliczonym czasie gry groźnie z dystansu uderzył Maciej Żurawski, piłka otarła o Antonio Milicia i minęła słupek.

Zaledwie 20 sekund po wznowieniu gry "zieloni" wyprowadzili niespodziewany cios. Prawą stroną akcję zainicjował Makana Baku, piłkę sprytnie przepuścił Mateusz Czyżycki, a Mateusz Kuzimski, mimo asysty dwóch rywali, znalazł drogę do siatki. Dla napastnika Warty, debiutującego w tym sezonie w ekstraklasie, był to już szósty gol w rozgrywkach.

Wicemistrzowie Polski momentalnie rzucili się do odrabiania strat, ale ich ataki były prowadzone dość nonszalancko i nerwowo. Gospodarze umiejętnie też wyprowadzali z rytmu swoich bardziej doświadczonych rywali, kilkoma efektownymi zagraniami błysnął Baku. Pozyskany z Holstein Kiel 22-latek chwilami ośmieszał lechitów, a w pewnym momencie nie wytrzymał Wasyl Krawieć, który powalił go zapaśniczym chwytem.

Spotkanie toczyło się na połowie "zielonych", ci z kolei szukali swoich szans w kontratakach. Bliski podwyższenia wyniku był Gracjan Jaroch, który po kiksie Milicia miał przed sobą tylko Mickey’a van der Harta. Rezerwowy napastnik strzelił prosto w bramkarza.

Niewykorzystana akcja Jarocha zemściła się chwilę później. Po dośrodkowaniu Krawiecia piłkę przedłużył Tiba, a Johannsson ubiegł Jakuba Kiełba i głową doprowadził do remisu.

Lech do końca walczył o wygraną, ale Warta dzielnie się broniła. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, w polu karnym gospodarzy doszło do sporego zamieszania. Najprzytomniej zachował się najbardziej pracowity w zespole gości Tiba, który z bliska trafił do siatki.

RadioZET.pl/PAP/AN