Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Emocje we Wrocławiu. Cenne trafienie Piecha

15.12.2017 23:11
sport

Śląsk miał więcej sytuacji bramkowych, był skuteczniejszy i zwyciężył 1:0. Jagiellonia nie potrafiła natomiast wykorzystać nawet rzutu karnego i w ostatnim meczu w tym roku nie zdobyła nawet punktu. Wygrana może jednak nie uratować głowy trenera Jana Urbana.

Ekstraklasa: Emocje we Wrocławiu. Cenne trafienie Piecha

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Pierwszy próbował zagrozić bramce rywali Śląsk, ale strzał Roberta Picha, który z konieczności w piątek musiał grać na lewej obronie, był lekki i niecelny. W odpowiedzi po błędzie Igorsa Tarasovsa szansę na gola miał Arvydas Novikovas, ale też nic z tego nie wyniknęło.

Te dwie sytuacje stworzone w pierwszych minutach spotkania bynajmniej nie zwiastowały, że kibice będą oglądali widowisko toczone w szybkim tempie z mnóstwem sytuacji podbramkowych. Gra toczona była głównie w środkowej strefie boiska, a zawodnicy sprawiali wrażenie jakby zostali sparaliżowani niską temperaturą.

Od czasu do czasu któraś z ekip przedostawała się w pole karne, ale akcjom brakowało skutecznego wykończenia. Ze strony wrocławian najlepsze okazje na gola miał Arkadiusz Piech, ale za pierwszym razem trafił tylko w słupek, a za drugim nie spodziewał się w ogóle, że piłka do niego dojdzie i uderzył obok bramki. Jagiellonia najbliższa gola była po akcji, po której w idealnej sytuacji znalazł się Novikovas, ale Litwin będąc sam naprzeciwko Jakuba Słowika nawet nie trafił w bramkę.

Druga połowa zaczęła się fantastycznie dla Śląska, bo po ośmiu minutach wyszedł na prowadzenie. Po podaniu Michała Chrapka w idealnej sytuacji znalazł się Piech i nie dał szans Mariuszowi Pawełkowi.

Sześć minut później powinno być 1:1. Po zagraniu ręką Marcina Robaka we własnym polu karnym sędzia Daniel Stefański podyktował rzut karny dla gości. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Novikovas, ale Słowik zdołał odbić piłkę, a dobitka Karola Świderskiego wylądowała na poprzeczce.

To była najlepsza okazja gości na doprowadzenie do wyrównania. Śląsk długo mądrze się bronił i trzymał rywali daleko od własnego pola karnego. Goście natomiast starali się atakować, ale nie potrafili znaleźć sposobu na wypracowanie sobie dogodnej sytuacji bramkowej.

Jagiellonia dopiero pod koniec meczu zepchnęła Śląsk do głębszej obrony. Poza dogrywaniem piłek w pole karne podopieczni Ireneusza Mamrota nie mieli jednak pomysłu na grę i z Wrocławia wyjechali z niczym.

RadioZET.pl/PAP/DG

Oceń