Ekstraklasa: Bezradny Śląsk. Piast zdobywa cenne trzy punkty

Dominik Gołdyn
06.05.2017 19:42
Ekstraklasa: Bezradny Śląsk. Piast zdobywa cenne trzy punkty
fot. PAP

Piast Gliwice wygrał na własnym stadionie ze Śląskiem Wrocław 2:0 w sobotnim meczu grupy spadkowej piłkarskiej ekstraklasy.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Marcowe spotkanie tych drużyn we Wrocławiu zakończyło się wynikiem 3:4, a trzy gole dla gości strzelił Gerard Badia. Tym razem hiszpański pomocnik nie wpisał się na listę, ale i tak miał powody do radości.

Spiker przekonywał, że to mecz „o życie”. Mimo to, przez większą część pierwszej połowy, kibice obecni na stadionie mogli być zadowoleni chyba tylko z faktu przebywania na świeżym powietrzu. Porywającego spektaklu piłkarskiego nie oglądali.

Grę prowadził – dość niedokładnie - Piast, a rywale czekali na szybki wypad. Jeden z nich w siódmej minucie skończył się mocnym uderzeniem Kamila Dankowskiego i interwencją Jakuba Szmatuły. Bramkarz wrocławian został „sprawdzony” po strzale z bliska Gerarda Badii.

Zobacz także

Dopiero siedem minut przed przerwą stadion ożył, kiedy kapitan wicemistrzów Polski Radosław Murawski płaskim uderzeniem zza pola karnego dał gospodarzom prowadzenie.

Już w pierwszych kilku minutach drugiej połowy wydarzyło się więcej, niż w ciągu pierwszej części. Ryota Morioka zmusił do interwencji Szmatułę, z drugiej strony Łukasz Sekulski najpierw z bliska posłał piłkę głową obok słupka, potem uderzył celniej, ale Dominik Budzyński nie dał się pokonać.

Oba zespoły przyspieszyły, na widowni trwał dźwiękowy „pojedynek” ich kibiców. W 58. minucie gliwiczanie podwyższyli prowadzenie po precyzyjnym wykonaniu rzutu wolnego z 18 metrów przez Sasę Żivca. Szansę na kontaktowego gola miał szybko Kamil Biliński, jednak bramkarz Piasta sięgnął piłki. Chwilę potem na noszach opuścił boisko obrońca Śląska Adam Kokoszka, którego zmienił Augusto.

Mimo prowadzenia to piłkarze Piasta byli aktywniejsi w walce o zmianę wyniku i częściej zagrażali bramce Śląska. A kibice zespołu gości już kilka minut przed końcem meczu opuścili stadion i nie zobaczyli nieskutecznych prób ataku swojej drużyny, tudzież triumfalnego tańca zawodników gospodarzy po ostatnim gwizdku.

RadioZET.pl/PAP/DG