Górnik rozgromiony w Gdańsku. Lechia liderem przynajmniej do lutego

Dominik Gołdyn
22.12.2018 20:33
Gdańsk
fot. PAP

Lechia Gdańsk pokonała na własnym stadionie Górnika Zabrze aż 4:0, dzięki czemu zapewniła sobie nie tylko przewagę 3 pkt nad Legią Warszawa, ale i fotel lidera do rozpoczęcia rundy wiosennej. Zabrzanie z kolei spędzą przerwę zimową w strefie spadkowej. 

Gdańszczanie są jedynym zespołem, który nie poniósł w tym sezonie porażki na własnym stadionie (w 10 spotkaniach zanotowali siedem zwycięstw oraz trzy remisy) i mają trzy punkty przewagi nad broniącą tytułu stołeczną drużyną. Z kolei zabrzanie spędzą zimę na spadkowym, 15. miejscu.

Do przerwy 1:0

Już w 2. minucie Lukas Haraslin założył „siatkę” i urwał się Adamowi Wolniewiczowi, ale znajdujący się przed bramką Artur Sobiech został zablokowany. Siedem minut później obok słupka uderzył Filip Mladenovic. Na pierwszego gola gospodarzy nie trzeba było jednak długo czekać.

W 14. minucie nie popisała się defensywa Górnika, która straciła przed własnym polem karnym piłkę. Co prawda strzał Haraslina obronił Tomasz Loska, ale skuteczną dobitką, pomimo asysty Pawła Bochniewicza, popisał się Sobiech.

W kilku kolejnych akcjach skrzydłami gdańszczanom zabrakło precyzji po dograniach w pole karne, a w 32. minucie dogodną okazję, po stracie Szymoma Matuszka, zmarnował najlepszy snajper Lechii Flavio Paixao. Niewiele brakowało, aby w 35. minucie goście doprowadzili do wyrównania, jednak po centrze z rzutu rożnego Wolniewicza Kamil Zapolnik główkował tuż obok słupka.

Kolejne trzy bramki 

Druga połowa, także za sprawą fatalnego błędu obrony gości, rozpoczęła się znakomicie dla gospodarzy. W 51. minucie przy wybiciu nie popisał się Bochniewicz, a po dośrodkowaniu Wolniewicz idealnie wyłożył piłkę głową Rafałowi Wolskiemu, który bez problemów umieścił ją w siatce. 120 sekund później od straty gola uchronił Lechię Dusan Kuciak, który obronił uderzenie głową Matuszka.

Tymczasem w 55. minucie zrobiło się już 3:0 dla podopiecznych trenera Piotra Stokowca. Biało-zieloni wyprowadzili znakomitą kontrę, w finale której Sobiech zagrał do Mladenovica, a serbski lewy obrońca precyzyjnym strzałem po ziemi pokonał golkipera rywali.

18-latek z Indonezji debiutuje

W 70. minucie Hiszpan Igor Angulo mógł zmniejszyć rozmiary porażki gości, ale najlepszy snajper ekstraklasy uderzył obok słupka. Ta zmarnowała sytuacja zemściła się, bowiem w 72. minucie, po rzucie rożnym, Paixao skuteczną główką zdobył czwartą bramkę. Tym samym Portugalczyk zrównał się z Angulo – napastnicy z Półwyspu Iberyjskiego mają na koncie po 12 trafień.

W 77. minucie, z powodu masowego odpalenia środków pirotechnicznych przez kibiców gospodarzy, mecz został przerwany i grę wznowiono po sześciu minutach. A w 82. minucie, przy wysokim prowadzeniu, szkoleniowiec Lechii zdecydował się prowadzić na boisko Egy’ego Maulanę Vikriego. Był to debiut 18-letniego Indonezyjczyka w polskiej ekstraklasie.

RadioZET.pl/PAP/MP