Ekstraklasa: Sześć goli, dwie czerwone kartki. Szalony mecz w Gdańsku

Dominik Gołdyn
21.10.2017 22:54
Ekstraklasa: Sześć goli, dwie czerwone kartki. Szalony mecz w Gdańsku
fot. PAP

W niesamowicie emocjonującym trzecim sobotnim meczu 13. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Lechia zremisowała na własnym stadionie z pierwszym w tabeli Lechem Poznań 3:3 (2:1). Oba zespoły kończyły spotkanie w dziesiątkę, arbiter dwa razy skorzystał z wideoweryfikacji, po których zmienił swoje decyzje. Gospodarze dwa razy obejmowali też prowadzenie, ale później przegrywali 2:3. Ostatecznie gdańszczanie uratowali punkt po samobójczym trafieniu Emira Dilavera.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla gospodarzy, którzy w 13. minucie objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym Rafała Wolskiego Błażej Augustyn zbiegł na krótki słupek i strzałem po ziemi z sześciu metrów, po którym piłka przeszła pomiędzy nogami Matusa Putnocky’ego, zdobył pierwszą bramkę.

Od tego mementu optyczną przewagę posiadali goście, ale niewiele z niej wynikało. W dodatku poznaniacy nie tylko stracili gola, ale za chwilę także dwóch zawodników. W 27. minucie boisko z powodu kontuzji opuścił lewy pomocnik Mario Situm, a osiem minut później w jego ślady poszedł wypożyczony do Lecha z Lechii środkowy obrońca Rafał Janicki.

I po tych zmianach poznaniacy doprowadzili do wyrównania. W 37. minucie Michał Nalepa sfaulował Christiana Gytkjaera, a po wrzutce z rzutu wolnego Mihai Raduta piłkę do siatki z sześciu metrów skierował Maciej Gajos.

Z powodu licznych przerw pierwszą połowę arbiter przedłużył co najmniej o trzy minuty i kiedy wydawało się, że na przerwę drużyny zejdą przy wyniku 1:1, po faulu na połowie Lechii na prawym pomocniku Lecha Macieja Makuszewskim, sędzia Tomasz Musiał wrócił do sytuacji, która miała wcześniej miejsce w polu karnym przyjezdnych.

Zobacz także

Po wideoweryfikacji uznał, że Lasse Nielsen faulował Marco Paixao i podyktował rzut karny dla gdańskiego zespołu. Jego egzekutorem był poszkodowany, który zdobył swoją dziewiątą w tym sezonie bramkę w ekstraklasie.

W 51. minucie Musiał, także po dłuższej przerwie, kiedy akcję miał wznowić Putnocky, ponownie skorzystał z systemu VAR. Tym razem werdykt nie był korzystny dla gospodarzy. Co prawda po fatalnym błędzie Simeona Sławczewa arbiter najpierw uznał, że Michał Nalepa nie faulował Gytkjaera (Duńczyk znalazłby się sam przed Dusanem Kuciakiem), ale zmienił decyzję i ukarał defensora biało-zielonych czerwoną kartką.

Grający w osłabieniu lechiści mogli podwyższyć prowadzenie, jednak w 65. minucie piłka po strzale Sławczewa i rykoszecie przeszła obok słupka, podobnie jak za chwilę po uderzeniu Pawła Stolarskiego.

Problemów ze skutecznością nie mieli natomiast piłkarze „Kolejorza”. W 70. minucie po fatalnym błędzie Kuciaka, który niepotrzebnie wyszedł z bramki, po zagraniu wprowadzonego trzy minuty wcześniej Denissa Rakelsa Gytkjaer umieścił piłkę w pustej bramce. 120 sekund później po centrze z lewej strony Darko Jevtica golkipera Lechii skuteczną główką pokonał Maciej Makuszewski.

W 74. minucie siły się wyrównały, bo za faul na Rafale Wolskim drugą żółta kartkę zobaczył Radut. W 76. minucie wyrównał się również stan rywalizacji - po centrze z rzutu wolnego Wolskiego piłkę głową do własnej bramki skierował Dilaver.

W końcówce goście zepchnęli gdańszczan do defensywny, ale rezultat już się nie zmienił.

RadioZET.pl/PAP/DG