Ekstraklasa: Jagiellonia znów traci punkty. Remis w Kielcach

Dominik Gołdyn
07.10.2018 18:26
Korona-Jagiellonia
fot. PAP

Przed spotkaniem trener gospodarzy Gino Lettieri podkreślił, że będzie ono ważne obydwu drużyn, ponieważ mają coś do udowodnienia – w ostatniej kolejce ligowej zespół z Podlasia uległ na własnym stadionie Śląskowi Wrocław aż 0:4, kielczanie natomiast przegrali w środę z trzecioligową Wisłą Sandomierz 2:3 w 1/32 finału Pucharu Polski i odpadli z rozgrywek.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W pierwszych minutach zespoły koncentrowały się przede wszystkim na defensywie, licząc na możliwość wyprowadzenia kontry. Pierwszą groźną akcję w 13. minucie przeprowadziła Korona, kiedy po dośrodkowaniu w pole karne Bośniaka Zlatko Janjica bliski przejęcia piłki był Chorwat Oliver Petrak, ale w ostatniej chwili na rzut rożny wybił ją jeden z obrońców. Goście odpowiedzieli pięć minut później - po złym wykonaniu rzutu wolnego przez Bartosza Rymaniaka na wysokości własnego pola karnego, który kopnął piłkę wprost pod nogi Arvydasa Novikovasa, Litwin bez większych problemów pokonał wracającego dopiero do bramki Matthiasa Hamrola.

Po stracie gola gospodarze ruszyli do ataku. W 22. minucie, po dośrodkowaniu Rymaniaka, blisko zdobycia bramki wyrównującej był Matej Pucko, ale skuteczną interwencją przy strzale Słoweńca popisał się Marian Kelemen. Chwilę później z kilku metrów uderzył niemiecki napastnik Elia Soriano, jednak minimalnie chybił.

Z upływem minut napór Korony wzrastał, jednak kielczanom wciąż brakowało skuteczności. W 30. minucie na listę strzelców wpisać się mógł Senegalczyk Elhadji Pape Diaw, ale piłka po jego strzale głową przeleciała tuż obok słupka. Swoich szans nie wykorzystali także Bośniak Adnan Kovacevic oraz Hiszpan Ivan Marquez i do przerwy gospodarze przegrywali 0:1.

Zobacz także

Drugą połowę bardziej agresywnie zaczęli goście, którzy mogli podwyższyć wynik, ale przy strzałach Słoweńca Romana Bezjaka i Karola Świderskiego skutecznie interweniował Hamrol. Korona odpowiedziała w 54. minucie, kiedy po dobrym podaniu od Rymaniaka w sytuacji sam na sam z Kelemenem znalazł się Pucko i mocnym strzałem pod poprzeczkę zdobył gola wyrównującego.

Chwilę później gospodarze powinni prowadzić, jednak nieczysto z kilku metrów uderzył Janjic i piłka poszybowała nad bramką Jagiellonii. Z kolei po drugiej stronie boiska bliski trafienia w 68. minucie był Bezjak, ale po raz kolejny skutecznie interweniował Hamrol.

W ostatnim kwadransie obydwie drużyny stworzyły sobie szansę na zdobycie gola, jednak wynik nie uległ już zmianie i mecz zakończył się podziałem punktów, co oznacza, że białostoczanie stracili pozycję lidera.

RadioZET.pl/PAP/DG