Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Kolejne zwycięstwo Jagiellonii. Remis w Gdynii

30.07.2017 19:00
sport

Jagiellonia strzeliła pierwszą w sezonie bramkę z akcji i wygrała trzeci z rzędu mecz. Tym razem ograła w Szczecinie Pogoń 1:0. Decydującego gola uzyskał Cillian Sheridan po olbrzymim błędzie kapitana gospodarzy Jarosława Fojuta. Gdynianie nie zdołali wygraną uczcić 400. występu w ekstraklasie – po tej konfrontacji ich bilans to 114 zwycięstw, 117 remisów i 169 porażek przy bramkowym bilansie 391-512.

Ekstraklasa: Kolejne zwycięstwo Jagiellonii. Remis w Gdynii fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Przed meczem z białostoczanami trener "Portowców" Maciej Skorża przewidywał, że goście pierwszy raz w sezonie mogą zagrać pełnym składem, z wracającym po kontuzji Jackiem Góralskim. Nic takiego się nie stało - Góralski jest blisko transferu do Łudogorca Razgrad i nie znalazł się w kadrze Jagiellonii, podobnie jak "przymierzany" do Caen Przemysław Frankowski.

Pierwszą akcję gospodarze przeprowadzili w szóstej minucie. Prawym skrzydłem uciekł Łukasz Zwoliński i zagrał wzdłuż linii pięciu metrów, ale Dawid Kort nie zdołał dobiec do piłki. Kilka minut później Zwolińskiego już nie było na boisku, bo w niegroźnej sytuacji nabawił się urazu i został zastąpiony przez rekonwalescenta Adama Frączczaka.

Bramki mogły paść po pół godzinie gry. Najpierw spore zamieszanie pod bramką Jagiellonii zakończył strzałem z 11 m Kort, ale po rykoszecie piłka przeszła obok bramki. Po rzucie rożnym główkował Frączczak, a Dariuszowi Formelli zabrakło kilkunastu centymetrów, by wepchnąć piłkę do siatki.

Druga część rozpoczęła się od kontry dwójki Sekulski – Fedor Cernych. Litewski pomocnik gości był bliski zdobycia gola, ale w ostatnim momencie jego strzał wślizgiem zablokował Ricardo Nunes.

Pogoń odpowiedziała również kontrą. W 56. min z prawej strony ostro wstrzelił piłkę w pole karne Rapa, a główkował Rafał Murawski, jednak po raz kolejny piłka przeleciała obok bramki Mariana Kelemana.

Trzy minuty później potworny błąd przydarzył się Fojutowi, który 20 metrów od własnej bramki podał piłkę wprost do... Cilliana Sheridana. Irlandczyk skorzystał z prezentu i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza gospodarzy. Tym samym grająca zachowawczo i pilnująca remisu Jagiellonia wywiozła ze Szczecina komplet punktów, a gospodarze w bieżącym sezonie u siebie nie zdobyli dotychczas choćby jednego.

Spotkanie zaczęło się bardzo dobrze dla gości, którzy już w szóstej minucie objęli prowadzenie. Po wrzucie z autu Arkadiusza Recy Damian Byrtek precyzyjną główką przelobował Pavelsa Steinborsa. Strata bramki nie spowodowała odważniejszych ataków gospodarzy. Przewagę nadal posiadali płocczanie, którzy w 15. minucie bliscy byli podwyższenia prowadzenia, ale w ostatniej chwili Adam Danch wybił piłkę spod nóg Kamila Bilińskiego.

Dopiero od 21. minuty inicjatywę przejęli gdynianie, a hasło do ataku dał Michał Nalepa, z którego uderzeniem Seweryn Kiełpin miał spory problem. Od tego momentu gospodarze praktycznie nie schodzili z połowy rywali, a zwieńczeniem ich dominacji był rzut karny podyktowany po faulu golkipera gości na Hiszpanie Rubenie Jurado, którego już w doliczonym czasie pierwszej połowy na bramkę zamienił Marcin Warcholak.

Druga połowa stała na znacznie słabszym poziomie i przez pierwsze 25 minut na boisku nie działo za wiele godnego uwagi. Nie brakowało za to strat i niedokładnych zagrań. Dopiero w 70. minucie, po błędzie defensywnego pomocnika przyjezdnych Damiana Rasaka, w polu karnym znalazł się Rafał Siemaszko, ale napastnik żółto-niebieskich wykazał zbył mało zdecydowania i okazja została zaprzepaszczona.

W 76. minucie na boisku pojawił się debiutujący w Arce Siergiej Kriwiec i niewiele brakowało, aby miał on udział przy golu dla swojej niedawnej drużyny. Po chwili Gruzin Giorgi Merebaszwili bez problemu ograł Białorusina przy linii końcowej, ale żaden z jego kolegów z zespołu nie dołożył nogi do zagranej wzdłuż bramki piłki.

W końcówce tego przeciętnego spotkania zawodnicy z Płocka wyraźnie grali na czas, a w ostatniej groźniejszej akcji w 89. minucie po zagraniu z lewej strony Warcholaka Patryk Kun uderzył obok słupka.

RadioZET.pl/PAP/DG

Oceń