Ekstraklasa: Lech wychodzi na prostą? Pewne zwycięstwo nad Cracovią

06.08.2017 20:21
sport

W meczu 4. kolejki ekstraklasy Lech Poznań pokonał na wyjeździe Cracovię 2:0. Losy spotkania rozstrzygnęły się w końcówce, a bramki dla "Kolejorza" zdobyli wprowadzeni w drugiej połowie Kamil Jóźwiak i Christian Gytkjaer.

Ekstraklasa: Lech wychodzi na prostą? Pewne zwycięstwo nad Cracovią fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Trener Cracovii Michał Probierz, po przegranym 2:4 meczu z Koroną w Kielcach, dokonał kilku zmian w składzie. Do bramki powrócił Grzegorz Sandomierski, który zastąpił kontuzjowanego Adama Wilka. Poza tym na środku obrony zagrali Piotr Malarczyk i Ołeksij Dytiatjew zamiast popełniający mnóstwo błędów w Kielcach duetu Michał Helik – Michal Siplak.

Z kolei szkoleniowiec Nenad Bielica w porównaniu z czwartkowym spotkaniem w Lidze Europy z Utrechtem wymienił aż ośmiu piłkarzy.

W pierwszej połowie mecz nie dostarczył zbyt wielu emocji. Lekką przewagę uzyskał Lech, który miał dwie okazje do zdobycia bramki. W 32. minucie Mario Situm dośrodkował z lewego skrzydła wprost na głowę Nickiego Bille Nielsena, ale Sandomierski – nie bez problemów – zdołał złapać piłkę. Dwie minuty później groźny strzał z dystansu oddał Maciej Gajos, lecz i tym razem bramkarz „Pasów” nie dał się zaskoczyć.

- Chcemy zacząć mecz agresywnie, narzucić wysokie tempo – zapowiadał trener Probierz, ale jego podopieczni atakowali chaotycznie i przed przerwą oddali tylko jeden niecelny strzał. Poza tym już w 40. minucie boisko musiał opuścić kapitan Miroslav Covilo, który doznał kontuzji w starciu z Maciejem Gajosem.

Dopiero w 61. minucie Cracovia przeprowadziła efektowną akcję. Dytiatjew zagrał do Krzysztofa Piątka, ten strzelając głową z kilku metrów trafił w słupek.

Nieco wcześniej dwie niezłe okazje do zdobycia bramki mieli goście, po akcjach prawym skrzydłem Roberta Gumnego i Nicklasa Barkrotha, ale Nickiemu Bille Nielsenowi z każdym razem brakowało kilku centymetrów, aby sięgnąć piłki podanej przez kolegów.

Kluczowa dla losów meczu okazał się 82. minuta. Najpierw Sergei Zenjov nie trafił w bramkę z kilku metrów, po dośrodkowaniu Mateusza Szczepaniaka. W odpowiedzi świetną indywidualną akcję przeprowadził Maciej Makuszewski, który wyłożył piłkę Kamilowi Jóźwiakowi, a ten strzałem z 16 metrów pokonał Sandomierskiego.

Gospodarze nie zdążyli ochłonąć po tym ciosie, gdy otrzymali drugi. Znowu znakomitą asystą popisał się Makuszewski, a piłkę do siatki skierował Christian Gytkjaer.

RadioZET.pl/PAP/DG

Oceń