Ekstraklasa: Zagłębie uratowało punkt w końcówce, sześć goli w Lubinie

Andreas Nicolaides
21.10.2018 17:30
Zagłębie - Wisła
fot. PAP/EPA

Zagłębie Lubin w meczu 12. kolejki Ekstraklasy zremisowało u siebie z Wisła Płock 3:3. Gospodarze uratowali remis w samej końcówce.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebook

Po końcowym gwizdku żadna z ekip nie była zadowolona. Wisła prowadziła już 3:1, ale w końcówce straciła dwa gole i wywiozła z Lubina tylko punkt. Zagłębie natomiast liczyło na przerwanie serii meczów bez zwycięstwa, a musiało zadowolić się remisem.

Pierwsza zaatakowała Wisła. Dominik Furman próbował wykorzystać fakt, że lubinianie grali pod słońce i zdecydował się na mocną centrę z rzutu rożnego w bramkę - Dominik Hładun nie bez problemu wybił piłkę. Później inicjatywę przejęli gospodarze, którzy pressingiem podchodzili aż pod pole karne przyjezdnych i starali się jak najszybciej przejmować piłkę. I tak wyglądało spotkanie – raz jedni naciskali przez kilka minut, a następnie sytuacja się zmieniała i atakowali drudzy.

Bardziej płynne i groźniejsze były akcje Wisły, co przyniosło efekt bramkowy. Po prostopadłym podaniu najpierw uderzył Damian Rasak. Hładun odbił piłkę, ale pierwszy dopadł do niej Ricardinho. Brazylijczyk strzelał z bardzo ostrego kąta i mogło się wydawać, że nie ma szans trafić do bramki, ale mimo wszystko piłka pod rękami bramkarza Zagłębia wtoczyła się do siatki. Nie był to ostatni błąd Hładuna w tym spotkaniu.

Przez kilka minut po stracie gola piłkarze Zagłębia sprawiali wrażenie rozbitych i inicjatywa należała do płocczan. Ostatni kwadrans pierwszej połowy, z małym wyjątkiem, należał już jednak zdecydowanie do gospodarzy.

Najpierw po stracie Giorgi Merebaszwilego piłka trafiła na prawe skrzydło do Bartłomieja Pawłowskiego, który zagrał natychmiast do wbiegającego Damjana Bohara, a ten strzałem z kilku metrów doprowadził do remisu.

Dwie minuty później mogło być 2:1. Filip Jagiełło znalazł się sam na sam z Thomasem Daehne, uderzył płasko, ale piłka odbiła się od słupka i poturlała wzdłuż linii bramkowej. Minęło kilka chwil i drugiego swojego gola mógł zdobyć Bohar. Po dośrodkowaniu z lewej strony Słoweniec był zupełnie sam przed bramką, ale źle trafił w piłkę. Najlepszą okazję miał jednak Łukasz Janoszka. Po szybkiej akcji pomocnik Zagłębia znalazł się kilka metrów przed bramką i właściwie mógł zapytać bramkarza Wisły, w który róg strzelić. Nie uderzył w żaden, bo wprost w Daehne.

I wtedy przyszła ta jedna chwila, w której zaatakowała ponownie Wisła. Po długim podaniu Damiana Szymańskiego zza pleców obrońców Zagłębia wybiegł Jakub Łukowski i lekkim uderzeniem obok niezdecydowanego Hładuna wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Bramkarz Zagłębia mógł lepiej zachować się przy tej sytuacji.

Druga połowa to ataki Zagłębia i kolejny błąd Hładuna, który kosztował lubinian utratę trzeciego gola. Zaczęło się od złego wybicia przez bramkarza Zagłębia piłki, którą przejęli rywale. Przy biernej postawie gospodarzy Furman zagrał na wolne pole do wbiegającego Łukowskiego, a ten wykorzystał kolejne niepewne wyjście Hładuna z bramki i podwyższył prowadzenie.

Zespół trenera Lewandowskiego starał się gonić wynik, ale atakował chaotycznie i nie potrafił poważniej zagrozić bramce rywali. Chociaż Wisła oddała inicjatywę, to wydawało się, że kontroluje przebieg spotkania i spokojnie utrzyma prowadzenie.

Wszystko zaczęło się zmieniać na dziesięć minut przed końcem spotkania. Najpierw Marcin Warcholak wybijał piłkę spod nóg Patryka Tuszyńskiego, a ten padł na murawę. Arbiter po weryfikacji wideo uznał, że obrońca gości faulował i podyktował rzut karny, który na gola zamienił Filip Starzyński.

Od tego momentu zaczął się szturm lubinian na bramkę gości, którzy dali się zepchnąć do defensywy. Zagłębie szukało wyrównującego gola przede wszystkim po stałych fragmentach gry i to przyniosło oczekiwany efekt. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zawodnicy Wisły nie upilnowali Bartłomieja Pawłowskiego, który strzałem głową doprowadził do remisu.

Chociaż do końca pozostawało zaledwie kilka minut, to nie był koniec emocji. Lubinianie próbowali jeszcze zaatakować, ale sytuacja się zmieniła, kiedy drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Maciej Dąbrowski. W ostatnich fragmentach to goście byli stroną nacierającą, a Zagłębie broniącą, ale siódmego gola kibice już nie zobaczyli.

RadioZET.pl/PAP/AN