Ekstraklasa: Zagłębie lepsze od Jagiellonii w "meczu o puchary"

26.04.2019 19:59
sport

Zagłębie Lubin wygrało z Jagiellonią Białystok 2:0 zbliżyło się do miejsca w tabeli Ekstraklasy premiowanego grą w europejskich pucharach w kolejnym sezonie.

Zagłębie - Jagiellonia fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Praktycznie pierwsza groźna akcja w meczu dała Zagłębiu prowadzenie. Przy biernej postawie obrońców gości Bartłomiej Pawłowski zdecydował się na strzał z narożnika pola karnego, piłkę jeszcze głową trącił Damjan Bohar i Marian Kelemen był bez szans. Boiskowy zegar wskazywał dopiero szóstą minutę.

Po stracie gola Jagiellonia wcale nie rzuciła się do odrabiania strat. Przyjezdni poruszali się cały czas po boisku w tempie spacerowym, byli mało agresywni i nie potrafili nie tylko zagrozić bramce gospodarzy, ale nawet przedostać się w pobliże pola karnego. W pierwszej połowie podopieczni trenera Ireneusza Mamrota nie oddali ani jednego strzału na bramkę rywali.

Zagłębie też nie dyktowało wysokiego tempa, ale nie musiało, bo po pierwsze prowadziło, a po drugie, nawet grając na stojąco potrafiło wypracować sobie sytuacje bramkowe. Jedną z nich na drugiego gola strzałem z bliska zamienił Patryk Tuszyński. Po wstrzeleniu w szesnastkę piłki z prawej strony przez Filipa Jagiełłę napastnik gospodarzy uprzedził defensorów gości i Kelemen musiał drugi raz sięgać do siatki.

W drugiej połowie Jagiellonia się ożywiła i zaczęła stwarzać sytuacje bramkowe. Pierwszą okazję miał Jesus Imaz, ale jego strzał głową z kilku metrów był niecelny. Kilka minut później świetną sytuację miał wprowadzony kilka chwil wcześniej Jakub Wójcicki, lecz tym razem doskonałym refleksem wykazał się Konrad Forenc.

Zagłębie w tym okresie cofnięte na własną połowę zagęszczało pole gry i szukało szans w kontratakach. Poza strzałem z dystansu Bartosza Slisza, po którym Kelemen odbił piłkę przed siebie, lubinianie nie zagrozili bramce gości.

Chociaż spotkanie stało się żywsze w porównaniu z pierwszą połową, walki było niewiele i niewiele też było emocji. Stadion ożywił się jeszcze tylko raz, kiedy Zoran Arsenic powalił w polu karnym Łukasza Porębę. Sędzia wskazał na jedenasty metr, ale po analizie wideo zmienił swoją decyzję, bo we wcześniejszej akcji w środku pola dopatrzył się przewinienia jednego z zawodników Zagłębia.

Więcej nic ciekawego w Lubinie się nie działo i zespół z Dolnego Śląska po dwóch porażkach zdobył trzy punkty.

RadiZET.pl/PAP/AN

Oceń