Ekstraklasa: Wielkie emocje i cztery gole w Lubinie

Andreas Nicolaides
20.10.2017 20:17
Zagłębie - Piast
fot. PAP/EPA

Zagłębie Lubin w meczu 13. kolejki Ekstraklasy zremisowało u siebie z Piastem Gliwice 2:2. Wyrównujący gol dla gości padł w doliczonym czasie gry.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W Lubinie stanęły naprzeciw siebie Zagłębie, czyli niepokonana w tym sezonie drużyna na własnym stadionie, oraz Piast, który zamykał tabelę i od pięciu meczów nie potrafił wygrać. Dodatkowo z różnych względów w ekipie z Gliwic zabrakło Jakuba Szmatuły, Konstantina Vassiljeva, Gerarda Badii, Sasy Zivca i Urosa Koruna, którzy gdyby mogli zagrać, mieliby duże szanse wyjść w podstawowej jedenastce. Wydawało się, że w takim wypadku podopieczni Piotra Stokowca wygrają gładko i wysoko.

I początek meczu wskazywał, że tak może być. Nie minęło 10 minut, a Zagłębie miało dwie doskonałe okazje na zdobycie gola, z których jedną wykorzystało. Najpierw obrońcom Piasta uciekł Bartłomiej Pawłowski i minimalnie przestrzelił po rajdzie przez pół boiska. Kilka chwil później gospodarze sprytnie rozegrali rzut rożny, piłka trafiła pod nogi Jarosława Kubickiego, który dokładnie dośrodkował na głową Jakuba Świerczoka, który nie miał problemów z trafieniem do siatki.

W tym okresie Piast sprawiał wrażenie zupełnie zagubionego i miał problemy z wyjściem z własnej połowy. Z czasem gliwiczanie zaczęli grać spokojniej, utrzymywali się przy piłce i coraz częściej przedostawali się pod pole karne rywali. Lubinianie dobrze jednak zagęszczali przedpole i Piast nie potrafił wypracować sobie sytuacji bramkowej. Ale tylko do czasu.

W 21. minucie piłka trafiła do Martina Konczkowskiego. Ten mocno dośrodkował w pole karne, gdzie Michal Papadopulos uprzedził Bartosza Kopacza i strzałem głową nie dał szans Martinowi Polackowi.

Od tego momentu spotkanie się wyrównało. Oba zespoły po stracie piłki szybko wracały pod własne pole karne i rywalom trudno było wypracować sobie szansę bramkową. Lubinianie grali może nieco szybciej, ale niedokładnie i przed przerwą nie zdołali poważniej zagrozić bramce gości.

W przerwie trener Stokowiec za obrońcę Jarosława Jacha wpuścił napastnika Patryka Tuszyńskiego dając sygnał, że jego drużyna zamierza zagrać bardziej ofensywnie. I tak było. Lubinianie wyżej podeszli pressingiem, zaczęli atakować większą liczbą piłkarzy i w polu karnym Piasta zaczęło być gorąco.

Na efekty bramkowe nie trzeba było długo czekać, bo tylko osiem minut. Po dośrodkowaniu w pole karne obrońcy Piasta wybili piłkę, do której pierwszy dopadł Filip Jagiełło. Wychowanek Zagłębie od razu uderzył i zasłonięty bramkarz gości mógł drugi raz sięgać do siatki.

Podobnie, jak to było w pierwszej połowie, gospodarze po wyjściu na prowadzenie oddali inicjatywę, cofnęli się na własną połowę i szukali kolejnych goli w kontrataku. Gliwiczanie dłużej utrzymywali się przy piłce, częściej gościli na połowie rywali i mieli swoje szanse na doprowadzenie do remisu.

Najpierw drugiego gola mógł zdobyć Papadopulos, ale jego strzał głową był niecelny. Później strzelał z pola karnego Maciej Jankowski, ale również niecelnie. Najbliższy doprowadzenia do remisu był Aleksandar Sedlar. Serb uderzył zza pola karnego w górny róg bramki, ale Polacek fantastyczną paradą zdołał wybić piłkę na róg.

Im było bliżej końca spotkania, tym coraz częściej Zagłębie grało na czas. Kiedy wydawało się, że lubinianie utrzymają prowadzenie do końca, w doliczonym czasie gry Jankowski zgrał w polu karnym piłkę, do której najszybciej dopadł bardzo aktywny Joel Valencia i strzałem z bliska nie dał szans Polackowi. Kilka chwil później arbiter gwizdnął po raz ostatni i piłkarze Zagłębia padli na murawę.

RadioZET.pl/AN