Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Wyjazdowe zwycięstwo Pogoni Szczecin

29.09.2018 20:53
sport

Zagłębie Lubin przegrało na własnym stadionie z Pogoni Szczecin 0:2 w meczu 10. kolejki polskiej ekstraklasy. Dla zespołu ze Szczecina była to pierwsza wygrana na wyjeździe w tym sezonie.

Zagłębie Lubin - Pogoń Szczecin fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Mecz się rozpoczął źle dla Zagłębia, a przede wszystkim Jakuba Maresa, który po raz pierwszy w tym sezonie wyszedł w spotkaniu ligowym w podstawowym składzie i na boisku wytrzymał zaledwie kilka minut. W walce o piłkę czeski napastnik zderzył się głową z Sebastianem Walukiewiczem i padł na murawę. Długo był opatrywany przy linii bocznej aż zapadła decyzja, że do gry już nie wróci. Jego miejsca zajął Patryk Tuszyński.

Jeżeli wymuszona zmiana popsuła plany Zagłębie na to spotkanie, to kilka minut później założenia przedmeczowe zupełnie legły w gruzach. Zaczęło się od tego, że po rzucie rożnym i starciu z Jakubem Tosikiem w polu karnym upadł Adam Buksa. Kilka chwil później arbiter przerwał grę i po weryfikacji wideo uznał, że obrońca gospodarzy faulował napastnika przyjezdnych. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł Kamil Drygas, "wyczekał" Dominika Hładuna i pewnie trafił do bramki.

Pogoń po strzeleniu gola nie zamierzała się cofać. Wciąż prezentowała się lepiej niż lubinianie, nacierała i z dużą łatwością przedostawała się w pobliże pola karnego rywali. Szczecinianom brakowało w ostatniej fazie akcji dokładnego podania i poza strzałem Huberta Matyni nie potrafili zagrozić bramce strzeżonej przez Hładuna.

Po pół godzinie obraz gry się zmienił. Zagłębie podeszło wyżej pod rywali, szybciej odbierało piłkę i uzyskało optyczną przewagę. Podopieczni trenera Lewandowskiego nie potrafili jednak skonstruować do przerwy ani jednej akcji, po której mieliby szansę na odrobienie strat. Poza strzałem aktywnego Adama Matuszczyka bramkarz gości Łukasz Załuska był bezrobotny.

Drugą połowę Zagłębie rozpoczęło od zdecydowanego pressingu i... straty drugiego gola. Radosław Majewski huknął z linii pola karnego z lewej nogi i trafił idealnie - piłka odbiła się w prawym rogu od poprzeczki i wpadła do siatki. O takich golach zwykło się mówić "stadiony świata".

Lubinianie mieli prawie 45 minut na odrobienie strat, ale sprawiali wrażenie, jakby spotkanie zostało już rozstrzygnięte. Ochotę do gry wykazywali Matuszczyk i Bartłomiej Pawłowski, który w przerwie zastąpił bezproduktywnego Rosjanina Władisława Sirotowa, ale pozostali gracze Zagłębie byli bardzo apatyczni. Zupełnie niewidoczny był Tuszyński, a Filip Starzyński już dawno nie zaliczył tylu strat.

Pogoń kontrolowała wydarzenia na boisku i przy lepszym rozegraniu kilku ataków, mogła zdobyć kolejne gole. Szansę na drugą bramkę miał m.in. Majewski, ale posłał piłkę wysoko nad bramką.

Gospodarzom udało się zepchnąć rywali do głębszej defensywy dopiero w ostatnich minutach spotkania. Sytuacji bramkowych jednak brakowało. Kilka razy mocno zakotłowało się w polu karnym szczecinian i to było wszystko. W doliczonym czasie gry Tuszyński miał szansę zdobyć kontaktowego gola, ale nie zorientował się, gdzie jest piłka i Załuska wyjaśnił sytuację.

KGHM Zagłębie Lubin - Pogoń Szczecin 0:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Kamil Drygas (15-karny), 0:2 Radosław Majewski (48).

RadioZET.pl/PAP/MW

Oceń