Ekstraklasa: Duży krok Zagłębia w stronę utrzymania

Andreas Nicolaides
12.05.2017 20:26
Zagłębie - Piast
fot. PAP/EPA

Zagłębie Lubin wygrało z Piastem Gliwice 3:1 i po ośmiu meczach bez zwycięstwa zdobyło nareszcie trzy punkty. Może być niemal pewne utrzymania w ekstraklasie. Piast zaczął dobrze, bo pierwszy strzelił gola, ale do Gliwic wrócił z niczym i musi spoglądać w dół tabeli grupy spadkowej.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Początek spotkania wskazywał, że to Zagłębie będzie dyktowało warunki. Lubinianie starali się podchodzić wysokim pressingiem i szybko przejmować piłkę. Tyle, że z optycznej przewagi gospodarzy nic nie wynikało, bo Piast mądrze zagęszczał pole gry i z dużą łatwością rozbijał ataki rywali. Gliwiczanie starali się też nie kopać bezmyślnie piłkę z własnej połowy, ale szybkimi podaniami przechodzić z defensywy do ofensywy.

Po jednej z takich akcji podopieczni trenera Dariusza Wdowczyka zdobyli gola. Kamil Mazek zanotował stratę pod pole karnym gości i zaczął domagać się odgwizdania faulu. Sędzia jednak nie dopatrzył się przewinienia, a Piast wykorzystał zagapienie lubinian i wyprowadził kontrę. Gerard Badia przebiegł pół boiska, zagrał do Michala Papadolulosa, a były zawodnik Zagłębia bez problemu trafił do siatki.

Po bramce obraz gry się nie zmienił. Nadal optyczną przewagę mieli gospodarze, ale atakowali bardzo niemrawo. Kiedy po kolejnej kontrze na 2:0 mógł podwyższyć Maciej Jankowski, na trybunach zaczęły rozlegać się gwizdy miejscowych kibiców. Lubinianie praktycznie ani razu do przerwy nie zagrozili bramce Jakuba Szmatuły. Gola jednak zdobyli po tym, jak Mazek wywalczył rzut wolny przed polem karnym. Do piłki podszedł Filip Starzyński, uderzył, a piłka odbiła się od jednego z zawodników w murze i myląc Szmatułę wpadła do siatki.

W drugiej połowie obraz gry się nieco zmienił, bo to Piast był drużyną, która była częściej przy piłce i częściej gościła na połowie rywali. Gliwiczanie mogli udokumentować swoją optyczną przewagę golem, ale strzał z rzutu wolnego Adama Mójty fantastyczną paradą obronił Martin Polacek.

Chwilę później po rzucie rożnym dla Piasta Zagłębie wyprowadziło kontratak. Piłka trafiła do Arkadiusza Woźniaka, a ten zagrał do niepilnowanego Mazka, który pewnym strzałem nie dał szans Szmatule.

Od tego momentu spotkanie wyraźnie się ożywiło. Gliwiczanie jeszcze śmielej podeszli do przodu i dzięki temu więcej miejsca na swoje ataki mieli gospodarze. Dla Piasta wyrównującego gola mogli strzelić Denis Gojko, a przede wszystkim Papadopulos. Czech był sam w polu karnym, ale fatalnie przestrzelił głową z kilku metrów.

Chociaż do końca spotkania pozostawało po tej akcji jeszcze 10 minut, goście już nie potrafili zagrozić bramce Polacka. Cios za to zadało Zagłębie. Po kontrataku Woźniak znalazł się sam na sam ze Szmatułą i nie dał szans bramkarzowi Piasta, ustalając wynik spotkania.

RadioZET.pl/PAP/AN