Ekstraklasa: Dwa gole w doliczonym czasie, trzy punkty dla Legii

09.02.2018 22:54
xxx sport

Zagłębie Lubin - Legia Warszawa 2:3! Kibice na inaugurację wiosny zobaczyli w Lubinie niezwykle emocjonujące widowisko, w którym padło pięć goli, w tym dwa w doliczonym czasie. Gola na wagę trzech punktów dla gości strzelił z rzutu karnego Miroslav Radovic.

Zagłębie - Legia fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Przez pierwsze niemal dziesięć minut Zagłębie nie tylko nie potrafiło przedostać się pod pole karne gości, nie tylko nie potrafiło wyjść z własnej połowy, ale nie mogło dłużej utrzymać się przy piłce. Przyjezdni mieli zdecydowaną przewagę, ale nie mogli przedostać się przez zagęszczoną obronę gospodarzy i nie stwarzali żadnych okazji bramkowych.

Kiedy lubinianie zdołali w końcu oddalić grę od własnego pola karnego i spotkanie zaczynało się wyrównywać, padł gol. Po dośrodkowaniu Sebastiana Szymańskiego z rzutu rożnego, na pierwszym słupku najwyżej wyskoczył Jarosław Niezgoda i strzałem głową z bliska nie dał szans Piotrowi Leciejewskiemu.

Na tym praktycznie emocje w pierwszej połowie się zakończyły. Gra toczyła się długimi fragmentami w środkowej strefie, a pod bramkami niewiele się działo. Najbliżej Zagłębie doprowadzenia do wyrównania było po dośrodkowaniu Bartłomieja Pawłowskiego, kiedy Arkadiusz Malarz w ostatniej chwili „zdjął" piłkę z głowy Jakuba Maresa. Legia natomiast jedyną okazję na podwyższenia prowadzenia miała tuż przed przerwą, ale Krzysztof Mączyński przestrzelił z pola karnego.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy, bo nie minęła minuta, a było 1:1. Pawłowski dośrodkował z lewej strony, a Mares uprzedził w polu karnym Michała Pazdana i z bliska wepchnął piłkę do siatki. To był pierwszy celny strzał lubinian w meczu.

Bramka ożywiła spotkanie. Legia rzuciła się do ataków, ale zamiast strzelić mogła sama stracić kolejnego gola. Najpierw Alan Czerwiński wykończył kontratak groźnym strzałem, ale Malarz odbił piłkę. Dopadł do niej Filip Jagiełło, który powinien trafić do siatki, lecz uderzył tak, że bramkarz gości zdołał jeszcze się podnieść i sparować strzał.

W porównaniu z pierwszą połową, w drugiej niewiele było gry w środkowej strefie, bo akcje szybko przenosiły się z jednej bramki pod drugą. W 68. minucie lubinianie wyprowadzając piłkę spod własnego pola karnego zaliczyli stratę. Legia szybko rozegrała atak, piłka trafiła do Niezgody, który uderzył z 20 metrów i trafił przy słupku do siatki.

Legia nie zadowoliła się jednobramkowym prowadzeniem i zdecydowanie zaatakowała Zagłębie, które po stracie gola utraciło gdzieś swój impet. Goście przeważali i powinni kilka minut po drugim golu strzelić trzeciego, ale Eduardo nie trafił w piłkę będąc pięć metrów przed bramką. Chwilę później Leciejewski popisał się świetną paradą po potężnym uderzeniu Mączyńskiego.

Kiedy wydawało się, że już się nic w Lubinie nie zmieni, bo zegar boiskowy wskazywał 90. minutę, zaczęły się prawdziwe emocje. Najpierw po weryfikacji wideo sędzia za zagranie ręką Michała Pazdana podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Mares i nie dał szans Malarzowi.

Do końca pozostawały dwie doliczone minuty. Lubinianie popełnili stratę, po której podanie w pole karne dostał Eduardo. Napastnik gości przelobował bramkarza Zagłębia, który go sfaulował i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Radovic, ale zanim oddał strzał jeszcze między zawodnikami doszło do przepychanek. Kiedy sędzia uspokoił sytuację, Radovic mógł strzelić i uczynił to bezbłędnie. Arbiter już nawet nie nakazywał wznowienia gry od środka.

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń