Ekstraklasa: Mocne otwarcie, sześć goli w starciu Wisła - Górnik

Andreas Nicolaides
09.02.2018 20:10
Wisła Płock
fot. PAP/EPA

Wisła Płock wygrała u siebie z Górnikiem Zabrze 4:2 w pierwszym meczu Ekstraklasy po zimowej przerwie. Dwie bramki strzelił dla gospodarzy Jose Kante.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Na bardzo dobrze przygotowanej murawie spotkały się trzecia i siódma drużyna rozgrywek. Trener Jerzy Brzęczek przed meczem twierdził, że jego zespół nie jest faworytem, mimo że grudzień 2017 roku był jednym z najlepszych miesięcy w wykonaniu "Nafciarzy" w historii. Na swoim koncie mieli cztery mecze bez porażki, w tym historyczne zwycięstwo nad Legią w Warszawie i pokonanie Wisły w Krakowie. Goście na pewno pamiętali, że pokonali płocki zespół w ostatnich trzech spotkaniach.

Mecz rozpoczął się atakami Wisły. W piątej minucie znakomitym strzałem popisał się Giorgi Merebaszwili, a piłkę wybił Tomasz Loska. A jednak to goście otworzyli wynik. W 13. min. z rzutu wolnego strzelał w pole karne Damian Kądzior, piłka leciała do bramki, ostatecznie musnęła palców Thomasa Daehne, dla którego była to pierwsza interwencja w barwach Wisły i wpadła do bramki. Początkowo sędzia nie uznał gola, ale po wideoweryfikacji Wisła zaczęła grę od środka boiska.

Odpowiedź przyszła już w 18. min. Damian Szymański zobaczył szykującego się do biegu w kierunki bramki gości Konrada Michalaka, podał do niego, a ten ograwszy obrońców Górnika pewnie strzelił obok interweniującego Loski.

Kolejną sytuację Michalak miał w 30. min. Pomocnik Wisły wpadł na pole karne, w ostatniej chwili wślizgiem wybił piłkę Adrian Gryszkiewicz. Ponownie sędzia skorzystał z VAR, ale nie było podstaw do podyktowania rzutu karnego.

W 51. min. kolejny błąd w meczu zaliczył płocki bramkarz. Daehne wypuścił piłkę po strzale Kądziora, z okazji skorzystał Łukasz Wolsztyński, który wpakował piłkę do siatki. Po wznowieniu gry, w 53. min. Semir Stilic wywalczył piłkę na szesnastym metrze, dopadł jej Jose Kante i pokonał Loskę.

W 67. min. po raz pierwszy na prowadzenie wyszli gospodarze. Michalak po ziemi podał do Stilica, a ten do debiutującego w roli kapitana drużyny Konrada Szymańskiego, który wykończył akcję pokonując Loskę pięknym strzałem. "Nafciarze" opanowali boisko, w 82. min. Dominik Furman podał do Merebaszwilego, ten do Kante, który nie zwykł marnować takich sytuacji. W 88. min. sędzia przerwał spotkanie z powodu zadymienia boiska, potem, po wznowieniu gry, nie padła już żadna bramka.

RadioZET.pl/PAP/AN