Ekstraklasa: Skromne zwycięstwo Wisły Kraków z Koroną Kielce

Andreas Nicolaides
10.05.2019 23:27
Wisła - Korona
fot. PAP/EPA

W piątkowym meczu 35. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Wisła Kraków pokonała 1:0 Koronę Kielce. Dzięki tej wygranej "Biała Gwiazda" umocniła się na dziewiątym miejscu w tabeli.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Spotkanie rozpoczęło się bardzo obiecująco. W 4. minucie Wato Arweładze popisał się mocny strzałem, po którym piłka odbiła się od poprzeczki.

Potem jednak gra zaostrzyła się, efektem tego była kontuzja Sławomira Peszki. Skrzydłowy Wisły został +wycięty+ przez Oskara Sewerzyńskiego i musiał opuścić boisko.

Chwilę później tuż przed polem karnym Korony ostro potraktowany przez Sewerzyńskiego został Vukan Savicevic, ale arbiter Daniel Stefański nie dopatrzył się przewinienia, a mógł ukarać młodego zawodnika gości drugą żółtą kartką. Na boisko zrobiło się gorąco, a kibice zamiast efektownych akcji, oglądali ostre wejścia zawodników.

W tym chaosie lepiej czuli się kielczanie, który uzyskali lekką przewagę. Groźne strzały z dystansu oddali Felicio Brown Forbes i Ivan Marquez. Mateusz Lis popisał się udanymi interwencjami. Bramkarz Wisły, już w doliczonym czasie gry, nie dał się pokonać, gdy w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Arweładze.

Po przerwie nadal nie brakowało ostrych wejść. Z powodu kontuzji boisko opuścić musieli Sewerzyński i Felicio Brown Forbes.

W 57. minucie wiślacy wywalczyli rzut rożny, do "główki" wyskoczył Lukas Klemenz i został przytrzymany przez Marqueza. Arbiter podyktował rzut karny, ale dopiero po obejrzeniu zajścia na wideo. "Jedenastkę" wykorzystał Marko Kolar. Był to pierwszy celny strzał Wisły w tym meczu.

Wiślacy poszli za ciosem i przeprowadzili dwie składne akcje. Najpierw Maciej Śliwa oddal zbyt lekki strzał, a potem Krzysztof Drzazga posłał piłkę obok słupka.

Potem gospodarze wycofali się na swoją połowę i oddali inicjatywę kielczanom. Ci mieli kilka szans na wyrównanie. Ellia Soriano "główkował" obok słupka, a strzał Jakuba Żubrowskiego efektowną paradą obronił Lis.

RadioZET.pl/PAP/AN