Ekstraklasa: Smuda i Górnik zatopili Arkę Gdynia

Dominik Gołdyn
01.04.2017 20:45
Górnik Łeczna
fot. PAP

W pierwszym sobotnim meczu 27. piłkarskiej kolejki ekstraklasy Arka przegrała na własnym stadionie z Górnikiem 2:4 (0:2). Była to już trzecia z rzędu porażka gdynian, natomiast ekipa z Łęcznej zanotowała drugie w tym sezonie wyjazdowe zwycięstwo. 22 października pokonała w Płocku innego beniaminka - Wisłę 2:1.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W porównaniu do ostatniego, przegranego 2:3, spotkania z Piastem w Gliwicach trener Arki Grzegorz Niciński wymienił aż siedmiu zawodników, ale tylko jedna zmiana podyktowana była żółtymi kartkami – z tego powodu pauzował napastnik Rafał Siemaszko.

Szkoleniowiec gospodarzy dał szansę Dawidowi Sołdeckiemu, który nie zagrał w dziewięciu poprzednich meczach, ale nie była to zbyt szczęśliwa decyzja. Ten środkowy obrońca miał ewidentny udział przy pierwszym golu dla rywali. W 17. minucie, po dalekim wykopie Sergiusza Piaseckiego, Sołdecki nie zdecydował się na wybicie piłki, do której doszedł Javier Hernandez i po raz pierwszy pokonał Konrada Jałochę. A przy tym trafieniu asystę zaliczył golkiper Górnika.

W 25. minucie gdynianie mogli doprowadzić do remisu, jednak po strzale z woleja Mateusza Szwocha piłkę z linii bramkowej wybił Gerson. 11. minut później brazylijski obrońca przyjezdnych wykazał się pod drugą bramką, gdzie ograł dwóch piłkarzy Arki, a po jego podaniu pięknym uderzeniem z 20 metrów Grzegorz Bonin podwyższył prowadzenie.

Na przerwę zespół z Łęcznej schodził wygrywając 2:0, ale niewiele brakowało, aby tuż po wznowieniu gry gdynianie zmniejszyli straty. Po dośrodkowaniu z prawej strony Marcusa Viniciusa, który w tym tygodniu otrzymał polskie obywatelstwo, fatalnie przestrzelił głową Miroslav Bożok.

Zobacz także

Nie pomylił się natomiast 61. minucie Bartosz Śpiączka, który po zagraniu Pawła Sasina wygrał pojedynek sam na sam z Jałochą. Gospodarze razili nieporadnością, a ach zagrania kwitowane były przez kibiców głośnymi gwizdami.

Żółto-niebieskim udało się jednak zdobyć w 73. minucie honorową bramkę. Jej autorem był wprowadzony w drugiej połowie Dariusz Formella, który strzałem w krótki róg zmusił Prusaka do kapitulacji.

Na ripostę Górnika nie trzeba było jednak długo czekać. W 80. minucie Tadeusz Socha sfaulował Leandro, a Szymon Drewniak wykorzystał fatalne ustawienie Jałochy i uderzeniem z rzutu wolnego z 22 metrów strzelił czwartego gola dla swojej drużyny. Po tym trafieniu miejscowi kibice zaczęli gromadnie opuszczać stadion. A ci, którzy zostali, mieli okazję zobaczyć w 88. minucie strzał Bożoka w spojenie oraz skuteczną dobitkę Josipa Barisica, który ustalił wynik tego dziwnego spotkania.

Rozmiary porażki żółto-niebieskich mógł jeszcze w doliczonym czasie zmniejszyć Przemysław Trytko, jednak piłka po jego główce odbiła się od słupka.

RadioZET.pl/PAP/DG