Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Wisła Płock remisuje we Wrocławiu

18.03.2018 19:38
xxx sport

Śląsk Wrocław zremisował na własnym stadionie z Wisłą Płock 1:1 w ramach 28. kolejki ekstraklasy. Więcej okazji do zdobycia gola mieli gospodarze, dlatego to oni odczuwają niesmak po spotkaniu.

Śląsk Wrocław - Wisła Płock fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Początek meczu wskazywał, że warunki na boisku będzie dyktowała Wisła. Goście śmiało ruszyli do ataku od pierwszej minuty i z dużą łatwością przedostawali się pod pole karne gospodarzy. Bardzo aktywny był Giorgi Merebaszwili i to on pierwszy sprawdził czujność Jakuba Słowika, ale bramkarz Śląska wybił piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z boku boiska najwyżej do piłki wyskoczył Alan Uryga, lecz minimalnie przestrzelił. Od tego momentu spotkanie zaczęło się wyrównywać i także Śląsk potrafił przedostać się w obręb pola karnego gości.

Obie ekipy, zmuszone do ataku pozycyjnego, miały duże problemy z wypracowaniem pozycji strzeleckiej i dlatego najwięcej w polu karnym czy to jednej, czy drugiej drużyny działo się po stałych fragmentach gry lub kontratakach.

Im było bliżej końca pierwszej połowy, tym coraz lepiej wyglądały akcje Śląska. Wtedy jednak ponownie pokazał się Marebaszwili. Skrzydłowy Wisły zdecydował się na indywidualną akcję, którą faulem przerwał Tim Rieder. A ponieważ wszystko się działo w polu karnym, sędzia podyktował "jedenastkę", którą na gola zamienił Semir Stilic.

Stracony gol podłamał wyraźnie gospodarzy, a uskrzydlił Wisłę. Goście nie zadowolili się skromnym prowadzeniem i ruszyli do ataku, ale ich akcjom brakowało skutecznego wykończenia.

Śląsk dopiero po dobrych kilku minutach obrony zdołał wyjść z własnej połowy i przyniosło to wyrównanie. W zamieszaniu w polu karnym Wisły faulowany był Michał Chrapek i arbiter wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Marcin Robak i było 1:1.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Wisły i od kontuzji Thomasa Daehnego. Bramkarz gości po wznowieniu gry złapał się za nogę i zaczął wskazywać w kierunku ławki swojej drużyny, że potrzebuje pomocy medycznej. Uraz okazał się na tyle poważny, że Niemiec nie mógł kontynuować gry. Zastąpił go Seweryn Kiełpin i mógł fatalnie zacząć, bo kilka chwil po wejściu na boisko po dośrodkowaniu Roberta Picha wzrokiem odprowadził piłkę, która wylądowała na poprzeczce.

Z czasem zaczęła zarysowywać się przewaga Śląska. Wrocławianie dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej gościli pod polem karnym rywali. Do siatki mogli trafić Igor Tarasovs i Arkadiusz Piech, ale po dośrodkowaniach z rzutu wolnego nie potrafili z bliska wepchnąć piłki do siatki. Doskonałą okazję miał też Robak, lecz strzelając z kilku metrów nie zdołał pokonać Kiełpina.

Napór Śląska trwał do ostatniej minuty, a Wisła kontrowała i też mogła zdobyć gola. Ze względu na uraz i zmianę Daehnego sędzia do regulaminowego czasu doliczył aż osiem minut i w tym czasie wiele się działo. Najpierw okazję do zdobycia gola miał Konrad Michalak, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował Mariusz Pawelec. Chwilę później Kiełpin nie sięgnął piłki i zawodnicy Śląska mieli pustą bramkę, lecz obrońcy gości zdołali zażegnać zagrożenie.

Była to ostatnia groźna sytuacja w niedzielę we Wrocławiu, bo chwilę później sędzia odgwizdał koniec meczu.

Śląsk Wrocław - Wisła Płock 1:1 (1:1).

Bramki: 0:1 Semir Stilic (37-karny), 1:1 Marcin Robak (45+2-karny).

RadioZET.pl/PAP/MW

Oceń