Ekstraklasa: Wyjazdowe zwycięstwo Śląska Wrocław, trwa dobra passa

20.04.2018 21:20
sport

W poprzedniej kolejce piłkarze Śląska Wrocław wygrali pierwszy w mecz w tym roku z Sandecją Nowy Sącz 1:0, a w piątek pokonując 2:1 Bruk-Bet Termalikę Nieciecza odnieśli pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie.

Śląsk Wrocław fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Dwa gole, obydwa z rzutów karnych, strzelił dla wrocławian Marcin Robak. To było 98. i 99. trafienie tego napastnika w rozgrywkach ekstraklasy. Mógł on zapewnić sobie awans do "Klubu Stu", ale w drugiej połowie zmarnował dwie dobre okazje do zdobycia bramki.

Śląsk przystąpił do tego meczu osłabiony brakiem pauzującego za żółte kartki Jakuba Koseckiego, zdyskwalifikowanego Sito Riery i kontuzjowanego Augusto. Mimo to goście od początku grali ofensywie, widać było, że chcą powalczyć o zwycięstwo. W 21. minucie objęli prowadzenie. Mateusz Kupczak powalił w polu karnym Igorsa Tarasovsa i arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem karnego okazał się Robak, którego występ w tym spotkaniu też stał pod znakiem zapytania.

Gospodarze szybko jednak doprowadzili do wyrównania. Szymon Pawłowski podał na skrzydło do Vlastimira Jovanovica, ten zagrał głową na drugi słupek, a piłkę do siatki skierował Samuel Stefanik. To była efektowna akcja Bruk-Betu, ale podopieczni trenera Jacka Zielińskiego szybko postawili się w bardzo trudnej sytuacji.

Najpierw Rafał Grzelak sfaulował w polu karnym Daniela Łuczaka. Arbiter dopiero chwilę później podyktował "jedenastkę", gdy obejrzał to zdarzenie na monitorze, po wskazówce od sędziego VAR. Ta decyzja spowodowała niezadowolenie miejscowych graczy. Za protesty żółtą kartka ukarani zostali Semuel Stefanik i Martin Mikovic. Zbigniew Dobrynin jednak jeszcze raz podbiegł do monitora i po powrocie na boisko pokazał czerwoną kartkę Mikovicowi. Okazało się, że Słowak rzucił w arbitra piłką. Zamieszanie związane z tymi wydarzeniami trwało blisko pięć minut. Robak jednak po raz drugi pokonał Dariusza Trelę z jedenastu metrów i Śląsk objął prowadzenie 2:1.

Gospodarze, mimo osłabienia liczebnego, ruszyli do ataku i jeszcze przed przerwą mogli wyrównać. Najpierw Jakub Słowik fantastyczną paradą obronił strzał głową Artema Putiwcewa, a zaraz potem dobitkę Bartosza Szeligi. W następnej akcji bardzo groźny, acz minimalnie niecelny strzał oddał Grzelak.

W drugiej połowie Bruk-Bet wciąż starał się odrobić stratę. Miejscowi mieli kilka okazji bramkowych, ale brakowało im precyzji, albo dobrymi interwencjami popisywał się Słowik, zwłaszcza w doliczonym czasie gry, gdy obronił strzał Jovanovica, a za moment powstrzymał Joona Toivio.

Wrocławianie, którzy w drugiej połowie też mieli swoje okazje bramkowe, zrobili duży krok w kierunku utrzymania w ekstraklasie. Z kolei sytuacja Bruk-Betu staje się coraz trudniejsza.

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń