Ekstraklasa: Pewna wygrana Śląska, dwa gole Robaka

Andreas Nicolaides
27.10.2017 20:30
Ekstraklasa: Pewna wygrana Śląska, dwa gole Robaka
fot. PAP/EPA

Śląsk Wrocław w meczu otwierającym 14. kolejkę Ekstraklasy wygrał z Pogonią Szczecin, a dwa z trzech goli dla wrocławian strzelił Marcin Robak. Dla Pogoni była to trzecia przegrana z rzędu i szczecinianie nadal będą po tej kolejce zamykać ligową tabelę.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Pogoń nie zdążyła jeszcze ani razu przedostać się w pobliże pola karnego Śląska, a już przegrywała. Po dośrodkowaniu nominalnego skrzydłowego Roberta Picha, który z powodu problemów kadrowych wrocławian tym razem został ustawiony na prawej obronie, Robak uprzedził defensorów ekipy trenera Macieja Skorzy i strzałem głową nie dał szans Łukaszowi Załusce.

Po stracie bramki inicjatywę przejęła Pogoń i szybko mogła doprowadzić do remisu, ale uderzenie głową Adama Frączczaka instynktownie odbił Jakub Wrąbel. Na kolejną sytuację przyjezdni musieli czekać pół godziny. Szczecinianie mieli przewagę, byli przy piłce, lecz nic groźnego z tego nie wynikało. Śląsk natomiast przez ten okres ograniczał się praktycznie tylko do obrony oraz wyprowadzania kontr i kibice nie oglądali wielkiego widowiska.

Ciekawie zaczęło się dziać dopiero tuż przed przerwą. Najpierw lewą stroną przedarł się Spas Delew i uderzył z narożnika pola karnego. Wrąbel odbił piłkę przed siebie, do której dopadł jako pierwszy Rafał Murawski, ale nie potrafił z kilku metrów trafić do siatki.

Chwilę później zaatakował Śląsk. Dawid Niepsuj przegrał pojedynek z Jakubem Koseckim, który szybko zagrał do zupełnie niepilnowanego Robaka. Napastnik Śląska miał czas, aby przyjąć piłkę i mierzonym strzałem podwyższyć prowadzenie. Parę minut później Robak po błędzie defensorów gości mógł trafić po raz trzeci, ale minimalnie przestrzelił.

Trener Skorża nie czekał ze zmianami i już w przerwie posłał na boisko dwóch nowych zawodników. Za Murawskiego wszedł Dawid Kort, a za Dariusza Formellę - Adam Gyurcso.

Szczecinianie przyspieszyli grę, zepchnęli Śląsk do głębokiej defensywy i już po czterech minutach drugiej połowy powinni zdobyć kontaktowego gola. Frączczak przepchnął defensorów Śląska i dograł do Kamila Drygasa, który od razu uderzył, ale Wrąbel wykazał się fantastycznym refleksem i zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. Kilka chwil później bramkarz gospodarzy popisał się kolejną paradą wysokiej klasy, kiedy piłka zmierzała w górny róg bramki.

Goście atakując większą liczbą piłkarzy narażali się na kontrataki Śląska. Pierwszym ostrzeżeniem była akcja Kamila Vacka, po której w sytuacji sam na sam z Załuską znalazł się Arkadiusz Piech. Napastnik wrocławian, który z przymusu grał na skrzydle, uderzył lekko, technicznie, ale niecelnie. Kilka minut później po indywidualnej akcji Piech już nie przymierzał, ale uderzył ile sił w nodze i tym razem piłka znalazła drogę do siatki.

W tym momencie losy spotkania były już rozstrzygnięte. Pogoń próbowała jeszcze atakować, trener Skorża zdecydował się na grę dwoma napastnikami, ale honorowego gola nie udało się strzelić. Już w doliczonym czasie czerwoną kartką za drugą żółtą został ukarany Łukasz Zwoliński, który zaledwie 12 minut wcześniej pojawił się na boisku.

RadioZET.pl/PAP/AN