Ekstraklasa: Piast Gliwice o krok od spadku

Maciej Walasek
12.05.2018 18:06
Śląsk Wrocław - Piast Gliwice
fot. PAP

Piast przeważał przez zdecydowaną większość spotkania, ale to Śląsk był w sobotę skuteczniejszy i wygrał 3:1. Gliwiczanie po tej porażce przy równoczesnym zwycięstwie Bruk-Betu Termaliki Nieciecza nad Arką Gdynia (2:1) znaleźli się w strefie spadkowej.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Początek spotkania mógł się podobać kibicom, bo obie drużyny zaczęły mecz ofensywnie i akcje szybko przemieszczały się z jednej bramki pod drugą. Pierwszy dogodną sytuację miał Piast, ale strzał Gerarda Badii z pola karnego był niecelny. W odpowiedzi po szybkiej wymianie podań z 18 metrów huknął Kamil Vacek i piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką bramki Jakuba Szmatuły.

Po kwadransie tempo wyraźnie siadło i obraz gry się zmienił. Goście przejęli inicjatywę, zepchnęli wrocławian do obrony, a ci szukali szans w kontrach. Gliwiczanie byli przy piłce i mogli swoją przewagę udokumentować golem. Po prostopadłym podaniu Sasa Zivec minął już bramkarza Śląska, ale naciskany przez rywali nie mógł oddać strzału i wycofał do nadbiegającego Michala Papadopulosa. Czech uderzył technicznie i trafił tylko w poprzeczkę.

Wydawało się, że jeżeli ktoś strzeli gola, będzie to Piast. Wtedy jednak lewą stroną zaatakował Śląsk. Mateusz Cholewiak śmiało wdarł się w linię obrony rywali, dograł sprytnie do Roberta Picha, a ten mierzonym strzałem nie dał szans Szmatule.

Zobacz także

Gol nie zmienił obrazu gry – Piast nadal miał optyczną przewagę, a wrocławianie kontratakowali. I właśnie po jednym z takich szybkich ataków podwyższyli prowadzenie. Kamil Vacek zagrał na wybiegającego na wolne pole Daniela Łuczaka, a ten w tempo odegrał do Marcina Robaka i było już 2:0.

Chwilę później goście mogli zdobyć kontaktowego gola. Aleksandar Sedlar huknął z około 30 metrów, Słowik nie sięgnął piłki, ale ta zamiast zatrzymać się w siatce, zatrzymała się na poprzeczce, odbiła od ziemi i wyszła w pole. Bramka Śląska wydawała się jak zaczarowana.

W drugiej połowie obraz gry niewiele się nie zmienił. Piast nadal posiadał inicjatywę, atakował, ale w przeciwieństwie do pierwszej połowy, miał znacznie więcej szans na gola. Gliwiczanie byli jednak wybitnie nieskuteczni. Najpierw z rzutu wolnego z 20 metrów Badia trafił w mur, chwilę później Papadopulos w idealnej sytuacji trafił wprost w Słowika, a następnie Zivec fatalnie chybił z kilku metrów.

Kilka minut później Słoweniec był już skuteczniejszy. Po ładnej wymianie podań pomocnik Piasta uderzył, piłka jeszcze odbiła się od jednego z zawodników Śląska i Słowik był bez szans. Goście przegrywali już tylko 1:2. A chwilę później Zivec mógł drugi raz wpisać się na listę strzelców, lecz jego strzał zza pola karnego był minimalnie niecelny.

Gliwiczanie atakowali coraz większą liczbą zawodników i tym samym odsłaniali się na kontrataki Śląska. Wrocławianie długo nie potrafili tego wykorzystać, bo grali chaotycznie i niedokładnie. Pięć minut przed końcowym gwizdkiem przeprowadzili właściwie jedyną składną akcję po przerwie – Arkadiusz Piech zagrał do wybiegającego na wolne pole Picha, a ten nie dał szans Szmatule.

Piast jeszcze próbował walczyć, Mateusz Szczepaniak trafił w słupek, ale losów meczów już nie odwrócił.