Ekstraklasa: Śląsk Wrocław zostaje w lidze, Miedź bliska spadku

Maciej Walasek
14.05.2019 22:37
Miedź Legnica - Śląsk Wrocław
fot. PAP

Miedź Legnica przegrała w meczu 36. kolejki Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław 0:2. Dzięki temu zwycięstwu wrocławianie zapewnili sobie utrzymanie w lidze. Z kolei beniaminek jest bliski spadku do 1. ligi.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Miedź lepiej zaczęła mecz. Gospodarze wysokim pressingiem zepchnęli Śląsk do obrony i nie pozwalali mu wyjść z połowy. Sytuację bramkową legniczanie stworzyli jednak dopiero, kiedy gościom udało się wyjść z akcją ofensywną. Po kontrataku Juan Camara wbiegł w pole karne, uderzył w długi róg, ale trafił tylko w słupek.

Kilka chwil później legniczanie mieli kolejną okazję. Piotr Celeban tak osłaniał piłkę wychodzącą za linię boczną, że przejął ją Artur Pikk. Estończyk zagrał do nadbiegającego Petteri Forsella, ale strzał Fina obrońcy gości zdołali w ostatniej chwili zablokować.

Zobacz także

Z czasem spotkanie się wyrównało i sytuacje bramkowe zaczął stwarzać też Śląsk. Najlepsze okazje na zdobycie gola w pierwszej połowie dla wrocławian miał Mateusz Cholewiak. Najpierw po ładnej indywidualnej akcji Marcina Robaka skrzydłowy Śląska znalazł się sam na piątym metrze, ale fatalnie spudłował. Kolejną okazję miał tuż przed przerwą, kiedy strzelał głową i Sosłana Dżanajewa uratowała poprzeczka.

Druga połowa zaczęła się od ataków Śląska i szybko przyniosło to efekt. Przed polem karnym faulowany był Michał Chrapek. Do piłki ustawionej niemal na linii 16 metra podeszli Krzysztof Mączyński i Augusto. Na płaski strzał zdecydował się ten drugi i zasłonięty Dżanajew był bez szans.

Miedź - Śląsk: Strata bramki podrażniła legniczan

Po stracie gola Miedź ruszyła śmielej do ataku, a Śląsk - cofnięty na własną połowę - czekał na kontrataki. Impet legniczan wystarczył jedynie na kilka minut, bo w kolejnych fragmentach to goście kontrolowali spotkanie i mogli zdobyć gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Celeban uderzył głową, ale Dżanajew instynktownie zdołał odbić piłkę.

Akcję Miedzi stworzyli dopiero obrońcy Śląska. Łukasz Broź tak zagrał piłkę do Jakuba Słowika, że mógł ją przejąć Mateusz Szczepaniak. Bramkarz śmiało wybiegł jednak z bramki i wygrał pojedynek z napastnikiem gospodarzy.

Legniczanie do głębszej obrony zepchnęli rywali dopiero w ostatnich dziesięciu minutach. Momentami Śląsk bronił się niemal całym zespołem we własnym polu karnym, gdzie kilka razy mocno się zakotłowało. Szansę na gola dwa razy miał Juan Camara, ale najpierw chybił, a w drugiej sytuacji Słowik obronił uderzenie Hiszpana.

W ostatnich sekundach gospodarze rzucili się całym zespołem do ataku i zostali skarceni. Po kontrataku Mateusz Radecki znalazł się sam przed bramkarzem gospodarzy i pewnie trafił do siatki. Chwilę później sędzia zagwizdał po raz ostatni.

Miedź Legnica - Śląsk Wrocław 0:2 (0:0).

Bramki: 0:1 Augusto (51), 0:2 Mateusz Radecki (90+4).

RadioZET.pl/PAP/MW