Ekstraklasa: Pogoń wygrała ze Śląskiem i przedłużyła dobrą passę

Andreas Nicolaides
20.12.2018 19:55
Pogoń Szczecin
fot. PAP/EPA

Siódmy mecz z rzędu na swoim boisku wygrali piłkarze Pogoni Szczecin. Tym razem kolejnym do ogrania okazał się Śląsk Wrocław. Portowcy zwyciężyli 2:1.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Twierdza Szczecin nie padła, choć jej mury zostały mocno naruszone przez jej byłego snajpera Marcina Robaka. Do przerwy Śląsk prowadził z Pogonią 1:0, ale w drugiej połowie gospodarze całkowicie zdominowali rywali strzelając im dwie bramki.

Przez pierwsze pół godziny meczu na boisku toczyła się walka w środku pola, a akcje kończyły się przed polami karnymi obu zespołów. Pierwszy celny strzał kibice obejrzeli w 35. min., gdy po rzucie wolnym głową uderzył Iker Guarrotxena, jednak piłkę lecącą pod poprzeczkę, za to w środek bramki, pewnie złapał Jakub Słowik.

Śląsk przez 40 minut niczego ciekawego, poza szczelną obroną, nie zaprezentował. Za to ostatnie pięć minut przed przerwą było mocnym uderzeniem gości. Najpierw strzał Robaka z ostrego kąta obronił Łukasz Załuska. W 44. min. powinno być 1:0 dla Śląska, ale podanie Roberta Picha zmarnował Arkadiusz Piech, pudłując w sytuacji sam na sam z bramkarzem. W końcu w doliczonym czasie gry Piech wypuścił w kontrę przyczajonego na własnej połowie Robaka. Były król strzelców w barwach Pogoni przebiegł z piłką pół boiska i płaskim strzałem dał „gola do szatni” swej drużynie.

Tuż po przerwie widać było, że gospodarze chcieliby jak najszybciej odrobić straty. W 48. min. z rzutu wolnego celnie strzelał Radosław Majewski, ale Słowik chwycił piłkę. Dwie minuty później strzał z dystansu Zvonimira Kozulja minimalnie minął bramkę. W 55. min. z 15 metrów strzelał Guarrotxena. Słowik odbił piłkę, ale nie było komu jej dobić. Trzy minuty później Delew zmarnował świetną okazję, gdy fatalnie chybił mając przed sobą tylko Słowika.

Cięgle atakujący "Portowcy" dopięli swego w 67. min. Przeciętnie grający do tej pory Kamil Drygas dynamicznie wbiegł w pole karne i pewnie pokonał Słowika. Gospodarze poszli za ciosem i pięć minut później było już 2:1. Z lewej strony w długi róg strzelał Radosław Majewski. Trafił w słupek, a do pustej bramki dobił Guarrotxena, zapewniając zwycięstwo szczecinianom.

RadioZET.pl/PAP/AN