Ekstraklasa: Siedem goli w szalonym meczu Pogoni z Lechią Gdańsk

24.04.2019 20:16
sport

Pogoń Szczecin w meczu 32. kolejki Ekstraklasy przegrała u siebie z Lechią Gdańsk 3:4. Bohaterem meczu był napastnik gości - Artur Sobiech, który zdobył trzy bramki.

Artur Sobiech fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Goście świadomi tego, że tylko wygrana w Szczecinie da im szansę na dalszą walkę o tytuł mistrzowski, od pierwszych minut frontalnie zaatakowali bramkę Jakuba Bursztyna.

Najbardziej niebezpiecznie było już w 6. min., kiedy to wypuszczony przez Daniela Łukasika Konrad Michalak z prawej strony uderzył w słupek bramki Pogoni, a dobitkę Łukasika Bursztyn instynktownie wybronił.

Potem jeszcze próbowali do siatki trafić Łukasik, Flavio Paixao czy Patryk Lipski. Bez skutku.

Dopiero w 23. min. szczecinianie przeprowadzili groźną akcję podbramkową. Sprytnie w polu karnym zachował się Adam Buksa, który przyjmując piłkę uwolnił się spod opieki obrońców, ale niesygnalizowany strzał napastnika gospodarzy obronił Dusan Kuciak.

Grad goli w drugiej połowie

Prawdziwa gra zaczęła się po przerwie. W 52. min. kontrę z własnej połowy boiska wyprowadził Sebastian Walukiewicz. Stoper Pogoni wprawdzie piłkę stracił ale przejął ją Radosław Majewski, który odegrał do Sebastiana Kowalczyka, a ten w polu karnym podał powrotnie do Walukiewicza. Stoper Pogoni mierzonym strzałem trafił do siatki obok Kuciaka.

10 minut później bliski wyrównania był Michał Nalepa, którego strzał z rzutu wolnego trafił w spojenie słupka i poprzeczki bramki szczecińskiej.

W 70, min., gdy Pogoń przygotowywała się do wykonania rzutu wolnego, sędzia Zbigniew Dobrynin wstrzymał grę, wrócił do analizy sytuacji sprzed dobrych dwóch minut i podyktował rzut karny dla lechistów uznając zagranie ręką przez Mariusza Malca. Jedenastkę na gola pewnie zamienił wprowadzony po przerwie za nieproduktywnego Flavio Paixao, Artur Sobiech.

Niespodziewany gol na 1:1 tak podziałał na gospodarzy, że zaraz po wznowieniu gry przegrywali 1:2. Filip Mladenovic z własnej połowy idealnie dograł w pole karne do Konrada Michalaka, który bez problemu trafił do bramki.

Koncert Zvonimira Kozulja

Potem nadeszły dwie minuty koncertu Zvonimira Kozulja. Pomocnik Pogoni najpierw z woleja doprowadził do remisu, a w następnej akcji zza pola karnego wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.

Do pełni szczęścia kibiców gospodarzy pozostawało osiem minut, ale ten czas wystarczył gościom na odwrócenie losów meczu. Najpierw centra urodzonego w Szczecinie Patryka Lipskiego musnęła głowę Sobiecha i piłka znalazła drogę do siatki.

W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry kolejne długie podanie trafiło pod nogi Sobiecha, który po raz kolejny pokonał Bursztyna.

Lechia, wygrywając w Szczecinie, przynajmniej do późnego wieczora powróciła na fotel lidera ekstraklasy. Niezależnie od wyniku meczu Lecha z Legią gdańszczanie na pewno pozostają w grze o tytuł mistrzowski.

RadioZET.pl/AN/PAP

Oceń