Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Niespodzianka w Legnicy, Miedź wygrała z Cracovią

05.04.2019 23:10
sport

Po trzech meczach, w których Miedź zdobyła tylko punkt, w piątek po dobrym meczu pokonała Cracovię 2:1. Zespół z Krakowa jeszcze nie może być pewny gry w grupie mistrzowskiej.

Miedź - Cracovia fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Początek spotkania mógł się podobać, bo oba zespoły starały się grać ofensywnie i szybko. Akcje przenosiły się spod jednego pola karnego pod drugie i jedyne czego brakowało, to ostatniego podania otwierającego drogę do bramki. Tak jak w sytuacji, kiedy Henrik Ojamaa znalazł się w polu karnym i tak długo się zastanawiał czy strzelać czy podawać, aż rywale zażegnali niebezpieczeństwo.

Po 20 minutach zaczęła się zarysowywać optyczna przewaga gości. Krakowianie dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej gościli pod bramką rywali, ale nadal brakowało ich akcjom skutecznego wykończenie. Niewiele brakowało, a wyręczyłby ich Kornel Osyra, który tak wybijał spod nóg Sergiu Hancy piłkę, że ta o centymetry minęła bramkę Miedzi.

Kiedy wydawało się, że jeżeli już ktoś strzeli gola, będą to przyjezdni, gospodarze wyprowadzili szkoleniową kontrę. Juan Camara zagrał w pole karne, tam Ojamaa zgrał głową do Artura Pikka, a ten potężnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Michałowi Peskovicovi.

Pięć minut później było już 2:0. Po kolejnej kontrze piłka trafiła do najlepszego na boisku Camary a ten płaskim strzałem trafił do siatki.

Trener Michał Probierz nie czekał ze zmianami i w przerwie za Damiana Dąbrowskiego do gry posłał Filipa Piszczka.

Przyjezdni po wznowieniu gry ruszyli do ataków i zepchnęli Miedź do defensywy. Ale podobnie jak w pierwszej połowie, krakowianom brakowało skutecznego wykończenia akcji, albo w ostatniej chwili któryś z rywali zażegnywał niebezpieczeństwo.

Groźniejsze były wypady legniczan. Po jednym z nich groźnie z pola karnego strzelał Camara, ale Peskovic popisał się skuteczną interwencją.

Z minuty na minutę napór "Pasów" rósł i przyniósł w końcu efekt. Po dośrodkowaniu z lewej strony Michala Siplaka wprowadzony w przerwie Piszczek zdecydował się od razu na strzał i Anton Kanibołocki był bez szans. Głośny do tego momentu stadion Miedzi nieco ucichł.

Strzelec gola dla gości przed końcem spotkania musiał opuścić boisko po tym, jak się zderzył z bramkarzem Miedzi. Najpierw zawodnik Cracovii był długo opatrywany, wrócił do gry, ale po kilku minutach został zmieniony.

Przyjezdni do ostatnich minut naciskali, ale nie potrafili znaleźć sposobu na rozbicie dobrze zorganizowanej defensywy gospodarzy. Najbliższy doprowadzenia do remisu był Airam Cabrera, ale Kanibołocki nie dał się zaskoczyć strzałem z pola karnego.

Doliczony czas gry rozgrzał kibiców w Legnicy do czerwoności. Najpierw za faul został z boiska wyrzucony Paweł Zieliński. Sędzia konsultował sytuację z arbitrami od wideo weryfikacji, ale decyzji nie zmienił. Grający w przewadze gości rzucili się do ataków, w polu karnym Miedzi kilka razy się mocno zakotłowało, ale gole już nie padły.

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń