Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Niespodzianka w Chorzowie. Ruch wygrywa z Lechią

11.03.2017 20:35
xxx sport

Ruch Chorzów pokonał u siebie Lechię Gdańsk 2:1 w sobotnim meczu 24. kolejki piłkarskiej ekstraklasy.

Ruch lechia fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Chorzowianie nie przegrali poprzednich trzech meczów, ograli m.in. na wyjeździe mistrza Polski Legię Warszawa 3:1. Mimo to mieli przed tym spotkaniem dwa razy mniej punktów niż gdańszczanie.

Lechia czeka na wyjazdowe zwycięstwo od połowy października. W Chorzowie zagrała bez pauzujących za kartki Grzegorza Kuświka i Sławomira Peszko.

Początek spotkania należał do gospodarzy. Po szarżach szybkiego Jarosława Niezgody interweniował Duszan Kuciak. Potem jeszcze ponad poprzeczką strzelił kapitan ruchu Rafał Grodzicki, a Łukasz Moneta skiksował w polu karnym Lechii.

W miarę upływu czasu coraz częściej atakowali gdańszczanie i parę razy „zatrudnili” Libora Hrdlickę.

Tuż przed przerwą prowadzenie chorzowianom mógł dać Niezgoda. Po jego „główce” bramkarz gości z ogromnymi kłopotami wybił piłkę na róg. Gol dla gospodarzy padł sześć minut po przerwie. Po rzucie wolnym Patryka Lipskiego zza narożnika pola karnego głową zmylił własnego bramkarza obrońca Lechii Paweł Stolarski.

Trener gości Piotr Nowak szybko dokonał dwóch zmian wpuszczając na boisko Marco Paixao i Lukasa Haraslina. Miał niezwykłego „nosa”, bo kilkadziesiąt sekund później akcja rezerwowych skończyła się wyrównującą bramką.

Mecz nabrał jeszcze większych „rumieńców”. Po chwili Haraslin mógł do asysty dołożyć gola, tym razem jednak Hrdlicka złapał piłkę. Skuteczniejsi byli zawodnicy Ruchu, w 67. minucie ich szybką akcję po podaniu Łukasza Monety niemal z końcowej linii skończył z bliska Niezgoda.

Gdańszczanie ruszyli do natarcia, rywale czekali na okazję do kolejnego wypadku pod ich bramkę.

W końcówce częściej piłkę częściej mieli goście, tyle, że z ich pozycyjnego ataku niewiele wynikało, bowiem nie kończyli akcji groźnymi strzałami. I w efekcie nie wywieźli z Chorzowa nawet punktu.

RadioZET.pl/PAP/DG

Oceń