Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Legia wygrała w hicie, Pazdan z czerwoną kartką

27.08.2017 20:00
sport

Piłkarze Legii Warszawa wygrali na własnym boisku z prowadzącym przed tym weekendem KGHM Zagłębiem Lubin 2:1 (0:0) w niedzielnym meczu 7. kolejki Ekstraklasy. Mistrzowie Polski dzięki temu zwycięstwu awansowali na trzecie miejsce – tuż za Zagłębie.

Legia Warszawa fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Niedzielnemu spotkaniu przy Łazienkowskiej towarzyszyła niecodzienna atmosfera. Po tym jak mistrzowie Polski odpadli z rywalizacji o Ligę Mistrzów z FK Astana, a w ostatni czwartek mołdawski zespół Sheriff Tyraspol wyeliminował „Wojskowych” z Ligi Europejskiej, fani postanowili wyrazić swoją dezaprobatę.

Na trybuny powróciła atmosfera przypominająca tę sprzed kilku lat, kiedy właścicielem klubu była grupa ITI. Brakowało dopingu, a nieudane zagrania piłkarzy Legii, czy podania do własnego bramkarza były szyderczo oklaskiwane przez fanów stołecznej drużyny.

Na trybunie północnej, tzw. Żylecie, wywieszono transparent: „Zawsze chcieliśmy, by wasza gra była taka, jak nasz doping. Dziś nasz doping będzie taki jak wasza gra”. Z trybun natomiast niosły się okrzyki: „Co wy robicie, wy naszą Legię hańbicie”, „Takie są fakty, macie za duże kontrakty”, czy „Kopacze, gdzie są puchary”.

Spotkanie stało na niskim poziomie ze strony obydwu zespołów. W 23. minucie goście zmarnowali stuprocentową sytuację na zdobycie bramki. Filip Starzyński pokonał Arkadiusza Malarza, ale z linii bramkowej piłkę wybił sprowadzony awaryjnie do Legii Inaki Astiz.

W końcówce pierwszej połowy efektownym strzałem z przewrotki popisał się pomocnik stołecznej drużyny Cristian Pasquato. Jednak piłka po jego uderzeniu minęła bramkę.

Gospodarze objęli prowadzenie w 57. minucie, kiedy podanie Michała Kucharczyka z bocznej strefy boiska wykorzystał Armando Sadiku. Oprócz strzelenia gola, Albańczyk prezentował się słabo. W 63. minucie drugą bramkę dla „Wojskowych” strzelił Sebastian Szymański, który w pierwszej połowie zmienił Pereirę Hildeberto. Portugalczyk popisał się zaledwie jedną akcją i z urazem opuścił boisko w pierwszej połowie. Szymański natomiast przy golu miał nieco szczęścia, bo piłka trafiła do bramki po rykoszecie.

Po obu trafieniach brakowało aplauzu ze strony kibiców. Słyszeć dało się głównie poprzednie okrzyki: „Kopacze, gdzie są puchary”.

Jedynym piłkarzem, który nie był wyszydzany przez swoich kibiców, był bramkarz Arkadiusz Malarz, który w końcówce zszedł z boiska z powodu urazu.

Przedwcześnie boisko opuścił również obrońca reprezentacji Polski Michał Pazdan, który, podobnie jak w czwartkowym spotkaniu z Sheriffem, został ukarany czerwoną kartką. Jego zejściu towarzyszyły gwizdy. Goście również kończyli mecz w dziesiątkę, bo z powodu kontuzji boisko opuścił Alan Czerwiński, a trener Zagłębia Piotr Stokowiec wcześniej wykorzystał limit zmian.

Kiedy wydawało się, że losy spotkania są rozstrzygnięte, w doliczonym czasie gry sędzia Bartosz Frankowski, po wykorzystaniu systemu VAR, podyktował rzut karny. „Jedenastka” podyktowana została za zagranie ręką we własnym polu karnym Łukasza Brozia.

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń