Ekstraklasa: Sensacyjna porażka faworyta, Lechia zagrożona spadkiem

04.05.2018 22:45
sport

W drugim piątkowym meczu 34. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Lechia Gdańsk przegrała na własnym stadionie z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza 0:1 (0:0). Goście odnieśli zasłużone zwycięstwo, a jedyną bramkę zdobył w 74. minucie Vladislavs Gutkovskis.

Lechia - Termalica fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zawodnicy Bruk-Betu, którzy przegrali trzy ostatnie mecze, zdawali sobie sprawę, że tylko zwycięstwo w Gdańsku przedłużało ich nadzieje na utrzymanie. Przyjezdni od samego początku zagrali ofensywnie i w piątej minucie piłki w dogodnej sytuacji piłki nie sięgnął Szymon Pawłowski.

Pięć minut później powinno być 1:0 dla gospodarzy, jednak po zagraniu z prawej strony Joao Oliveiry Simeon Sławczew uderzył nad poprzeczką. W 23. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Oliveira. Szwajcar ograł Rafała Grzelaka, ale przegrał pojedynek z golkiperem rywali Dariuszem Trelą. I na tym wyczerpały się ofensywne aktywa Lechii.

Później bliscy zmiany wyniku byli goście. W 31. minucie Samuel Stefanik trafił z 30 metrów w słupek, a w 37. minucie strzał z ostrego kąta Bartosza Śpiączki, który przed chwilą zastąpił kontuzjowanego Florina Purece, obronił Dusan Kuciak.

Na początku drugiej połowy ponownie lepsze wrażenie sprawiali przyjezdni. W 56. minucie po rzucie rożnym egzekwowanym przez Stefanika minimalnie niecelnie główkował Artem Putiwcew. Drużyna z Niecieczy zepchnęła gdańszczan do defensywy i kilka razy zakotłowało się w polu karnym gospodarzy, którzy sprawiali wrażenie, jakby opadli z sił. Na szczęście dla Lechii akcjom gości brakowało wykończenia.

Bramka dla Bruk-Betu wisiała jednak w powietrzu i starania jego piłkarzy zakończyły się w 74. minucie powodzeniem. Po wrzutce z prawej strony Pawłowskiego skuteczną główką popisał się Gutkovskis. W 82. minucie podopieczni trenera Jacka Zielińskiego zmarnowali znakomitą okazję do podwyższenia wyniku. Po podaniu rezerwowego Davida Guby sam przed Kuciakiem znalazł się Pawłowski, ale posłał piłkę tuż obok słupka.

Po stracie gola "biało-zieloni" starali się odrobić straty, ale nie mając w tym meczu praktycznie żadnych piłkarskich argumentów, czynili to w wyjątkowo niemrawy sposób. A zawodnicy z Niecieczy, którzy przewyższali lechistów w każdym elemencie, zasłużenie wywalczyli trzy punkty.

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń