Ekstraklasa: Lech Poznań wygrał ostatni mecz przed objęciem przez Nawałkę

24.11.2018 21:08
xxx sport

Lech Poznań wygrał z Wisłą Płock 2:1. Kolejorz przegrywał, ale po bramkach Darko Jevticia i Christiana Gytkjaera zgarnął trzy punkty.

Ekstraklasa: Lech Poznań wygrał ostatni mecz przed objęciem przez Nawałkę fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku      

Dariusz Żuraw zwycięstwem nad Wisłą Płock zakończył swoją trzytygodniową pracę z pierwszym zespołem Lecha. Od poniedziałku stery w zespole ma objąć były selekcjoner Adam Nawałka. Goście z kolei zanotowali pierwszą porażkę w ekstraklasie pod wodzą Kibu Vicuny, który w latach 2015-16 pracował w Lechu jako asystent Jana Urbana.

Żuraw, który na początku listopada zastąpił zdymisjonowanego Ivana Djurdjevicia, z podniesionym czołem może oddać zespół Nawałce. W dwóch meczach zdobył cztery punkty (wcześniej lechici zremisowali na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 2:2). Co ważne, przyszły szkoleniowiec będzie miał też całą kadrę do dyspozycji.

Pojedynek z płocczanami w wykonaniu lechitów był jednak daleki od ideału. Szczególnie w pierwszych 30 minutach, kiedy to akcje rozgrywali nieco chaotycznie, a przewaga w posiadaniu piłki nie przekładała się na sytuacje bramkowe. Piłkarze Wisły, którzy w Poznaniu nigdy jeszcze nie wygrali, liczyli na przełamanie niekorzystnej statystyki.

W 29. minucie ten cel stał się całkiem realny, bowiem po źle wyrzuconym aucie i przy biernej postawie defensywy Damian Szymański z bliska pokonał Jasmina Buricia. Trzy minuty później goście mogli prowadzić już 2:0. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Christian Gytkjaer o mały włos a zaliczyłby samobójcze trafienie. Duńczyk pod własną bramką nieczysto uderzył w piłkę, która odbiła się od słupka.

Przed przerwą nastąpiło przebudzenie "Kolejorza". Najpierw Jevtic po szybkiej akcji całego uderzył nad poprzeczką, a chwilę później groźnie główkował Gytkjaer, ale znakomitą obroną popisał się Thomas Daehne.

Sędzia Paweł Raczkowski do pierwszej połowy doliczył pięć minut, bowiem na początku spotkania kibice Lecha przerwali zawody rzucając na murawę dziesiątki serpentyn i odpalając race. Ten fragment meczu okazał się kluczowy dla końcowego wyniku, bowiem gospodarze zdobyli dwie bramki. Jevtic po nieco przypadkowym zgraniu przez Gytkjaera tym razem niezwykle precyzyjnie przymierzył z kilkunastu metrów. Ozdobą spotkania był natomiast gol Gytkjaera. Duńczyk otrzymał długie podania od Wołodymyra Kostewycza, zwodem minął obrońcę gości i pięknym uderzeniem w okienko nie dał szans bramkarzowi Wisły.

Płocczanie zaczęli z animuszem drugą połowę. W 49. minucie Dominik Furman niemal idealnie przymierzył w samo okienko z rzutu wolnego z ponad 20 metrów, ale interwencja Buricia była jeszcze lepszej klasy. Bośniak prawdopodobnie zaliczył "paradę kolejki"; gdyby nie obronił tego strzału, nikt nie mógłby mieć do niego pretensji.

Poznaniacy przetrwali dość krótki napór rywali i do końca spotkania to oni dyktowali warunki gry. Sporo piłek odbierali rywalom w środku boiska i dwoma-trzema podaniami przemieszczali się pod pole karne gości. Sporo ożywienia na prawej stronie boiska wniósł Marcin Wasielewski, który zastąpił Macieja Makuszewskiego, ale jego podania nie zawsze trafiały do adresatów. Lechitom brakowało skuteczności, ale też czasami cierpliwości pod bramką Wisły.

Podopiecznym Vicuny zabrakło kreatywności. Im bliżej dochodzili do pola karnego, tym bardziej było widać brak pomysłu na rozegranie akcji. Obrońcy "Kolejorza" musieli się mieć na baczności, bowiem liczne wrzutki w pole karne mogły przynieść w końcu efekt. Wiślacy próbowali z dystansu szukać swoje szansy, ale jakość strzałów płockich piłkarzy pozostawiała wiele do życzenia.

Lech Poznań - Wisła Płock 2:1 (2:1)

Bramki: 0:1 Damian Szymański (29), 1:1 Darko Jevtic (45+1), 2:1 Christian Gytkjaer (45+4).

RadioZET.pl/PAP/MW

Oceń