Ekstraklasa: Jagiellonia Białystok wicemistrzem Polski!

Maciej Walasek
20.05.2018 21:00
Jagiellonia Białystok - Wisła Płock
fot. PAP

Po raz drugi z rzędu Jagiellonia Białystok kończy sezon z wicemistrzostwem kraju i powtarza największy sukces w historii klubu. Przed ostatnią kolejką miała szansę nawet na mistrzostwo, ale oprócz swego zwycięstwa z Wisłą Płock, potrzebowała porażki Legii Warszawa z Lechem Poznań.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Na początku meczu aktywniejsi byli gospodarze. Dłużej mieli piłkę, ale grali nerwowo, tak jakby mieli w głowach stawkę tego spotkania i to, że muszą go koniecznie wygrać. Grali też zbyt indywidualnie, popełniali proste błędy, razili niecelnymi podaniami.

Goście bardzo konsekwentnie bronili się, bardzo groźni byli w kontrach, choć dawali się łapać na spalone. Z czasem osiągnęli przewagę, a w 35 minucie potwierdzili ją golem. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę odegrał głową Arkadiusz Reca, a płaski strzał Hiszpana Josego Kante znalazł drogę do bramki (między nogami Urugwajczyka Nico Vareli).

Stracona bramka nie od razu podziała na Jagiellonię mobilizująco, bo Wisła miała kolejne sytuacje, m.in. Konrad Michalak przegrał z boku pola karnego akcję jeden na jeden ze słowackim bramkarzem gospodarzy Marianem Kelemenem.

Zobacz także

Ostatnich kilka minut tej połowy to ataki białostoczan, którzy w 44. min zremisowali - bramkę strzałem głową zdobył Chorwat Ivan Runje.

Drugą połowę lepiej zaczęła Wisła i już po kilku minutach miała miejsce sytuacja, być może decydująca dla losów meczu. Dominik Furman nie pozwolił odebrać sobie piłki w środku pola, zagrał do Kante, ten ograł Runje i "podcinką" pokonał Kelemena, choć piłkę rozpaczliwie próbował jeszcze wybijać z bramki obrońca Jagiellonii Brazylijczyk Guilherme.

Po kilku minutach oglądania powtórek całej akcji sędzia Piotr Lasyk - na podstawie zapisów VAR - uznał jednak, że zanim piłka trafiła do Furmana, Semir Stilic faulował Tarasa Romanczuka i gola anulował.

Wisła nadal atakowała; w 57. min Kelemen z trudem zdołał wybić na rzut rożny strzał głową Adama Dźwigały.

W 65. min gospodarze wyszli na prowadzenie - pierwsze dobre podanie wykorzystał irlandzki napastnik Cillian Sheridan. Z prawego skrzydła idealnie dośrodkował Przemysław Frankowski, a uderzona głową przez Sheridana piłka wpadła w prawy róg bramki Wisły. Przy takim wyniku gra nieco "siadła", choć w 80. min Jagiellonię znowu uratował przed stratą bramki Kelemen, broniąc strzał z bliska Vareli.

Końcówkę goście grali w dziesiątkę, po drugiej żółtej kartce dla Furmana. W 88. min słoweński stoper Jagiellonii Nemanja Mitrovic ofiarną interwencją zablokował strzał Kante. W kolejnej akcji Frankowski znowu świetnie dograł do Sheridana, ten uderzał tym razem nie głową, a z woleja, ale przestrzelił.

Kiedy do końca gry zostały sekundy doliczonego czasu, na boisko wbiegły setki kibiców, prawdopodobnie w przeświadczeniu, że mecz się skończył. Zawodnicy z Płocka zbiegli do stadionowego tunelu, przez kilka minut trwało zamieszanie i zabiegi, by fani Jagiellonii wrócili na trybuny. Ostatecznie stanęli za bandami reklamowymi, dograno minutę i spotkanie udało się zakończyć.

Jagiellonia już przed meczem była pewna wicemistrzostwa kraju. Wisła po swojej porażce i przy zwycięstwie Górnika Zabrze z Wisłą Kraków, straciła czwarte miejsce w tabeli, premiowane grą w eliminacjach Ligi Europejskiej.

Jagiellonia Białystok - Wisła Płock 2:1 (1:1).

Bramka: 0:1 Jose Kante (35), 1:1 Ivan Runje (44-głową), 2:1 Cillian Sheridan (65-głową).

RadioZET.pl/PAP/MW