Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Jagiellonia nie odpuszcza walki o mistrzostwo

13.05.2018 20:52
sport

Jagiellonia Białystok pokonała na wyjeździe Zagłębie Lubin 2:1 (1:0). Klub z Białegostoku cały czas ma szanse na mistrzostwo Polski, ale musi w ostatniej kolejce pokonać na własnym stadionie Wisłę Płock i liczyć, że Lech Poznań ogra Legię Warszawa.

piłkarze Jagielloni Białystok fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Od początku Jagiellonia rzuciła się do ataków i nie minęła jeszcze minuta a już stworzyła sobie sytuację bramkową, ale nieatakowany Przemysław Frankowski trafił w środek bramki. Kilka chwil później Filip Jagiełło tak podawała, że Cillian Sheridan miał szansę trafić do siatki, lecz uderzył lekko i wprost w Dominika Hładuna. Minęło kilkanaście sekund i Irlandczyk znowu próbował swoich szans z pola karnego - huknął mocno i o centymetry minęła bramkę gospodarzy. Za chwilę okazję miał Arvydas Novikovas, ale został w ostatniej chwili zablokowany.

Zagłębie w tym okresie praktycznie tylko statystowało. Defensywna taktyka nie sprawdzała się, bo lubinianie wolno wyprowadzali piłkę po przechwycie, grali niedokładnie i nie radzili sobie z wysokim pressingiem rywali. Pierwszy raz przedostali się pod bramkę gości dopiero po kwadransie gry.

Jagiellonia nacierała i w końcu dopięła swego. Po dośrodkowaniu Guilherme z rzutu wolnego piłka trafiła do Tarasa Romanczuka, który z bliska umieścił ją w siatce. Jeszcze chwilę arbiter konsultował się z arbitrami z wideoweryfikacji, ale wszystko odbyło się zgodnie z przepisami i goście prowadzili 1:0.

Jeszcze przez kilka minut po zdobyciu gola Jagiellonia próbowała atakować, ale później cofnęła się na własną połowę i oddała inicjatywę gospodarzom. Zagłębie w końcu dłużej potrafiło utrzymać się przy piłce, ale nic z tego nie wynikało. Lubinianie długo wymieniali podania w środkowej strefie, a każda próba przedostania się w pole karne rywali kończyła się stratą i wszystko zaczynało się od nowa.

Po zmianie stron oblicze Zagłębia się odmieniło. Gospodarze zaczęli grać szybciej, dokładniej i potrafili przedostać się w pole karne rywali. Pierwsi groźną sytuację stworzyła jednak Jagiellonia i powinna strzelić gola. Po wycofaniu piłki przez Frankowskiego Martin Pospisil miał całą bramkę przed sobą i fatalnie przestrzelił. W odpowiedzi Jakub Mares znalazł się sam w polu karnym, ale jego strzał zdołał odbić Marian Kelemen.

Kilka chwil później padł drugi gol. Po dośrodkowaniu Guilherme z rzutu rożnego najwyżej do piłki wyskoczył Bartosz Kwiecień i Hładun był bez szans. Goście prowadzili już 2:0.

W przeciwieństwie do pierwszej połowy gol nie spowodował, że na boisku zaczęło pachnieć wakacjami. Zagłębie nadal atakowało, a i Jagiellonia nie cofnęła się tak głęboko jak wcześniej, dzięki czemu na boisku wiele się działo.

Lubinianie kontaktowego gola zdobyli dopiero na trzy minuty przed końcem spotkania. Po dośrodkowaniu Filipa Starzyńskiego z rzutu wolnego Lubomir Guldan zgrał piłkę do Jakuba Tosika a ten z bliska wepchnął ją do bramki.

Od tego momentu Zagłębie jeszcze bardziej przyspieszyli, a Jagiellonia już tylko kradła cenne sekundy. W doliczonym czasie gry w polu karnym gości padł Mares i lubinianie ruszyli do arbitra domagając się rzutu karnego. Sędzia jednak nie dopatrzył się przewinienia żadnego z zawodników z Białegostoku i kazał grać dalej. Chwilę później gwizdnął po raz ostatni i przyjezdni wnieśli ręce w geście radości.

KGHM Zagłębie Lubin - Jagiellonia Białystok 1:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Taras Romanczuk (24), 0:2 Bartosz Kwiecień (52-głową), 1:2 Jakub Tosik (87).

RadioZET.pl/PAP/MW

Oceń