Ekstraklasa: Odważny skład Górnika, Loska ratuje zabrzan

Maciej Walasek
22.07.2018 18:14
Górnik Zabrze - Korona Kielce
fot. PAP

Piłkarze Górnika Zabrze w niedzielnym spotkaniu ekstraklasy zremisowali, na własnym stadionie z Koroną Kielce 1:1. W pierwszej jedenastce zespołu z Górnego Śląska byli sami Polacy.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Trener zabrzan Marcin Brosz postanowił posadzić na ławce rezerwowych trzech Hiszpanów, których ma w kadrze oraz diametralnie zmienić wyjściowe ustawienie w porównaniu z czwartkowym meczem eliminacji Ligi Europejskiej. W Mołdawii i w niedzielę do pierwszej minuty grało tylko pięciu jego graczy. Postawił też na "młodość", gdyż w podstawowym zestawieniu było pięciu młodzieżowców.

W pierwszej połowie kielczanie zdecydowanie przeważali, chociaż zabrzanie mieli trzy bardzo dobre sytuacje do zdobycia gola.

W trzeciej minucie Matthias Hamrol wyszedł z bramki, a piłka przypadkowo trafiła do Adama Ryczkowskiego. Gdyby nie uderzył jej w nogi obrońcy, to zapewne byłoby 1:0.

W 28. min. Daniel Smuga otrzymał podanie z głębi pola i pobiegł prawym skrzydłem w kierunku bramki rywala. Swój rajd zakończył wyłożeniem piłki Marcinowi Urynowiczowi, ale ten nie pokonał golkipera z Kielc.

Zobacz także

Minutę później Korona była o włos od straty gola. Jednak po strzale Szymona Żurkowskiego Hamrol odbił piłkę.

W przerwie Brosz postanowił dokonać jednej zmiany. Za Ryczkowskiego wszedł Jesus Jimenez.

Zabrzanie drugą połowę – w której gra była już bardziej wyrównana - zaczęli od "mocnego uderzenia". W 46. minucie Daniel Smuga wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem.

Korona wyrównała w 62. min. Po zagraniu z prawego skrzydła Macieja Górskiego piłka przeszła przez niemal całe pole karne. Trafiła do będącego po przeciwnej stronie Ivana Jukica, a ten uderzył nie do obrony.

Kielczanie mieli kilka świetnych okazji, aby zapewnić sobie w Zabrzu trzy punkty. W 67. i 79. min Tomasz Loska musiał się wykazać sporymi umiejętnościami, aby obronić strzały głową odpowiednio Zlatko Jancica i Adnana Kovacevica. Także był „górą” gdy tylko jego miał przed sobą Jukic (80. minuta).

RadioZET.pl/PAP/MW