Ekstraklasa: Cracovia na kolanach. Wisła pewnie wygrywa w Płocku

Dominik Gołdyn
01.04.2017 21:06
Wisła Płock
fot. PAP

Wisła Płock po raz ostatni przegrała u siebie 22 października 2016 roku. Uległa wówczas 1:2 Górnikowi Łęczna. Od tamtej pory zanotowała trzy remisy, a w sobotę odniosła czwarte zwycięstwo.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W zespole gospodarzy, który walczy o awans do czołowej ósemki, jedynym nieobecnym z podstawowego składu był Gwinejczyk Jose Kante. W szeregach Cracovii, próbującej opuścić strefę spadkową, nie wystąpiło aż pięciu piłkarzy: kontuzjowani Miroslav Covilo, Piotr Malarczyk, Paweł Jaroszyński oraz odsunięci za kartki Marcin Budziński i Jakub Wójcik.

Lepiej mecz rozpoczęli gospodarze. W czwartej minucie błąd popełnił obrońca Cracovii Piotr Polczak. Tak niefortunnie przyjął piłkę, że spadła pod nogi Mateusza Piątkowskiego, który podał do Siergieja Kriwca, a ten umieścił ją w siatce.

Zobacz także

Trzy minuty później groźnie strzelał z rzutu wolnego na bramkę Wisły Tomasz Brzyski. Piłka po palcach Seweryna Kiełpina odbiła się od poprzeczki. W 11. minucie kibice obejrzeli strzał życia Sebastiana Stebleckiego, który z 25 metrów uderzył kapitalnie, a Kiełpin odprowadził tylko piłkę wzrokiem.

W 15. minucie Wisła ponownie objęła prowadzenie. Sędzia podyktował rzut karny za faul Deleu na będącym na czystej pozycji Dominikiem Kunem, a wykorzystał tę szansę Piotr Wlazło. Na kolejną bramkę kibice czekali do 27. minuty. Kun podprowadził piłkę na pole karne i podał do Piątkowskiego, który nie dał najmniejszych szans Grzegorzowi Sandomierskiemu. Chwilę później piłkę z około 35 metrów posłał kierunku bramki Cracovii Kriwiec, ale trafił w poprzeczkę.

Po przerwie tempo wcale nie spadło, a akcje przenosiły się to pod jedną, to pod drugą bramkę. Czwartego gola dla Wisły mógł zdobyć Dominik Furman. Z kolei piękną główką popisał się debiutujący w ekstraklasie pomocnik Cracovii Radosław Kanach, a jeszcze piękniej wybronił Kiełpin.

Bramka padła dopiero w 78. minucie. Po akcji lewą stroną boiska Kun podał wprost na głowę Piątkowskiego, a ten wpakował piłkę do siatkim ustalając wynik spotkania.

RadioZET.pl/PAP/DG