Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Arka Gdynia wygrała z Wisłą Płock

18.08.2018 20:30
xxx sport

Arka Gdynia jest chyba jedynym, a na pewno jednym z niewielu przeciwników, z którymi Wisła na przestrzeni ostatnich pięciu lat nie przegrała meczu. Spotkania kończyły się zwycięstwami płocczan lub remisami. Nic więc dziwnego, że po dwóch porażkach i dwóch meczach, które zakończyły się podziałem punktów, w piątej kolejce drużyna, sztab szkoleniowy, kibice i zarząd klubu, oczekiwali zwycięstwa.

Arka - Wisła Płock fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Pierwszą akcję, która mogła zakończyć się golem, Wisła przeprowadziła w 25. min. Wcześniej atakowała, ale bezskutecznie, zaś goście próbowali wyjść z kontrą, również bezskutecznie.

W 25. min Oskar Zawada idealnie podał do Damiana Szymańskiego, a ten mocnym strzałem z dystansu trafił… w słupek i piłka wyszła poza boisko. Prawdziwy mecz zaczął się jednak dopiero od 30. min, kiedy to obie drużyny przeprowadzały akcję za akcją i każda miała szanse na zdobycie pierwszego gola w meczu.

W 31. min Nabil Aankour sfaulował przed polem karnym Giorgi Merebaszewilego, sędzia podyktował rzut wolny z 30 m, strzelał Dominik Furman, a piłkę na rzut rożny wybił Pavels Steinbors. Ponownie zaczynał akcję Furman, piłka poszybowała na głowę Adama Dźwigały, który posłał ją nad poprzeczką.

Chwilę później po składnej akcji Wisły z 12 metrów tuż obok słupka strzelał lewą nogą Ricardinho. W 34 min Rafał Siemaszko dostał piłkę od Damiana Zbozienia, ruszył w kierunku płockiej bramki, wykorzystał zawahanie Patryka Stępińskiego i był sam na sam z Thomasem Daehne. Zbozień podał do Aleksandyra Kolewa, płocki bramkarz popełnił błąd, a Wisłę od utraty gola uratował Adam Dźwigała, blokując strzał. Kolejną szansę na zdobycie gola miał Zbozień, który w 37 min ograł Stępińskiego i strzelił prosto w płockiego bramkarza. Ostatnią okazję, by otworzyć wynik spotkania miał w 41. min Ricardinho, ale skuteczniejszy był bramkarz Arki.

Wynik mógł się zmienić w pierwszej akcji drugiej połowy. Po rzucie rożnym Gorana Cvijanovica piłka poszybowała do Adama Marciniaka, który strzelił celnie, ale futbolówkę niemal z linii bramkowej wybił Szymański. W 48. min po starciu z płockim bramkarzem na pole karne upadł Nabil Aankour, ale sędzia nie dopatrzył się rzutu karnego.

Pierwszą bramkę dopiero w 55. min zdobył Kolew. Akcję rozpoczął Michał Janota, który podał do Cvijanovica, ten przedłużył do Kolewa i piłka zatrzepotała w siatce.

W 66. min goście ponownie stworzyli groźną sytuację. Po błędzie Furmana z piłką w kierunku bramki pobiegł Janota, podał do Kolewa, a ten w 100-procentowej sytuacji strzelił w kierunku bramki, ale futbolówkę wybił Alan Uryga.

W 70. min lewą stroną zaatakował Calo Oliveira, a po niefortunnej interwencji Luki Marica, w zamieszaniu podbramkowym, sprytnym strzałem po ziemi między nogami bramkarza trafił na 1:1 Ricardinho.

Spotkanie nabierało z każdą chwilą rumieńców, żadna z drużyn nie miała zamiaru zadowolić się podziałem punktów. W 81. min po podaniu Cezarego Stefańczyka swoimi umiejętnościami pochwalił się Calo Oliveira, ale kibice nawet nie zdążyli nagrodzić go oklaskami, bo po drugiej stronie akcję przeprowadziła Arka. Z prawej strony piłkę wrzucił na pole karne Zbozień, a sytuację wykorzystał Maciej Jankowski, który kilka minut wcześniej wszedł na boisko.

W 86. min na listę strzelców mógł wpisać się Alan Uryga, ale zabrakło mu inwencji i strzelił prosto w bramkarza Arki. Płocczanie próbowali doprowadzić do wyrównania, ale strzelali niecelnie, albo trafiali w obrońców gości.

W doliczonym czasie gry goście ustalili wynik. Z pola karnego mocnym strzałem trafił do siatki Rafał Siemaszko.

RadioZET.pl/PAP/A

Oceń