Słuchaj
Damian Michałowski, Michał Korościel
Damian Michałowski, Michał Korościel
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Pogrom w ostatnim meczu 27. kolejki

12.03.2018 20:00

W ostatnim meczu 27. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Arka wysoko pokonała na własnym stadionie Bruk-Bet Termalikę 4:0 (3:0). Tym samym gdynianie przerwali serię sześciu spotkań bez zwycięstwa, a drużyna z Niecieczy poniosła najwyższą porażkę w tym sezonie.

Arka - Termalica fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Arka bez problemów wywalczyła trzy punkty, ale pierwsi na prowadzenie powinni wyjść goście. W 5. minucie po składnej akcji znakomitą okazję zmarnował Łotysz Vladislavs Gutkovskis, który z sześciu metrów posłał piłkę nad poprzeczką.

Później na boisku dominował chaos, ale w 22. minucie zrobiło się 1:0 dla gospodarzy. Po faulu Martina Mikovica na Damianie Zbozieniu arbiter Krzysztof Jakubik (zastąpił mającego prowadzić to spotkanie Szymona Marciniaka), podyktował rzut karny, którego na bramkę zamienił Mateusz Szwoch. Pomocnik gdynian trafił także z 11. metrów w październiku w pierwszym zremisowanym 1:1 meczu tych zespołów w Niecieczy.

"Żółto-niebiescy" szybko poszli za ciosem, bo po 34 minutach wygrywali już 3:0. W 30. minucie po centrze z lewej strony Luki Zarandii Jana Muchę skuteczną główką pokonał Ruben Jurado, a cztery minuty później po prostopadłym podaniu Szwocha swojego pierwszego gola w Arce strzelił Maciej Jankowski. Pozyskanemu z Piasta Gliwice napastnikowi starał się przeszkodzić Artem Putiwcew, ale Jankowski popisał się precyzyjnym uderzeniem po ziemi.

Niewiele brakowało, aby za chwilę podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego podwyższyli prowadzenie, jednak od utraty kolejnych bramek uchronił przyjezdnych Mucha. Słowak wygrał najpierw pojedynek sam na sam z Jurado, a następnie obronił groźny strzał z dystansu Michała Nalepy.

Po przerwie zawodnicy Bruk-Betu zagrali zdecydowanie lepiej niż w pierwszej połowie, ale i tak nie zdołali zapisać na swoim koncie nawet honorowego trafienia. W 58. minucie przed szansą pokonania swojego rodaka i bramkarza rywali Pavelsa Steinborsa ponownie stanął Gutkovskis, ale po zagraniu wzdłuż bramki Romana Gergela nie trafił w piłkę. Dwie minuty później świetnej sytuacji nie wykorzystał z kolei Gergel, który spudłował z 10. metra.

Problemów ze skutecznością nie miał natomiast w 75. minucie rezerwowy gospodarzy Grzegorz Piesio, który po indywidualnej akcji ustalił wynik meczu. W doliczonym czasie piątą bramkę mógł zdobyć Jankowski, ale Mucha obronił jego strzał głową.

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń