Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Arka Gdynia rozbiła Miedź Legnicę na jej terenie

11.11.2018 18:00
xxx sport

W meczu 15. kolejki Ekstraklasy Miedź Legnica przegrała u siebie z Arką Gdynia aż 0:4. Z okazji Dnia Niepodległości mecz miał specjalną oprawę.

Miedź - Arka fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Każdy z kibiców wchodzący na stadion dostał biało-czerwony kotylion i na jednej z trybun na czas prezentacji zespołów została rozłożona nad głowami fanów stumetrowa flaga Polski. Poza tym przed pierwszym gwizdkiem odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego i można było zacząć grać.

W pierwszych minutach lepiej prezentowała się Miedź, która przypominała drużynę z początku sezonu, kiedy grała ofensywnie, odważnie i skutecznie w pressingu. Gospodarzom impetu starczyło jednak na bardzo krótko i inicjatywę przejęli goście.

Arka wysoko podchodziła pod rywali, szybko odbierała piłkę i nacierała. Już pierwsza groźna sytuacja przyniosła jej gola, w czym duży udział mieli obrońcy Miedzi. Po dośrodkowaniu z prawej strony piłka trafiła do niepilnowanego Michała Janoty. Pomocnik gości spokojnie przyjął i lekkim mierzonym strzałem po ziemi nie dał szans bramkarzowi gospodarzy.

Po golu spotkanie się wyrównało. Raz jedna ekipa naciskała, a za chwilę sytuacja się zmieniała. Strzałów i sytuacji bramkowych praktycznie jednak nie było, bo obu drużynom brakowało skutecznego ostatniego podania. Najgroźniejsi i jedni, i drudzy byli wtedy, kiedy atakowali po przechwyceniu piłki, bo z ataku pozycyjnego nic nie wynikało.

Przed przerwą były właściwie tylko dwie godne odnotowania sytuacje, obie dla Miedzi. Najpierw z linii pola karnego strzelał Mateusz Szczepaniak, ale Pavels Steinbors nie dał się zaskoczyć. Kilka minut później potężnie z rzutu wolnego uderzył Petteri Forsell i bramkarz gości tylko wzrokiem odprowadził piłkę, która na szczęście dla niego minęła bramkę.

Po zmianie stron optyczną przewagę uzyskała Miedź, która była częściej przy piłce i częściej gościła pod polem karnym rywali. Legniczanie mieli jednak olbrzymie problemy ze sforsowaniem zagęszczonej obrony rywali i nie potrafili wypracować sobie sytuacji bramkowej.

Arka natomiast cofnęła się całym zespołem na własną połowę i czekała na kontrataki. Po jednym z nich, zapoczątkowanym katastrofalnym błędem Grzegorza Bartczaka, w idealnej sytuacji znalazł się Janota, ale jego strzał zablokowali wracający obrońcy Miedzi.

Swoją szansę na gola w końcu wypracowali też gospodarze. Forsell huknął zza pola karnego i Steinbors z wielkim trudem podbił piłkę, do której dopadł Mateusz Szczepaniak, ale dobijał z ostrego kąta i bramkarz Arki nie miał problemu z obroną.

To był sygnał do ataku dla Miedzi, która wyraźnie przyspieszyła i w polu karnym gości zaczęło się robić groźnie. Gola zdobyli jednak przyjezdni. W 74. min., po kontrataku i dośrodkowaniu z lewej strony Macieja Jankowskiego, wprowadzony kilka chwil wcześniej Nabil Aankour uprzedził Artura Pikka i strzałem głową podwyższył prowadzenie.

Trzy minuty później było praktycznie po meczu. Po kolejnej kontrze obrońcy Miedzi tak wybijali piłkę, że ta trafiła pod nogi Jankowskiego, a ten mocnym strzałem nie dał szans Kanibołockiemu.

Trzeci gol zupełnie rozbił gospodarzy, który przestali już walczyć i oddali inicjatywę Arce. Konsekwencję tego była czwarta bramka. Po rzucie rożnym najwyżej do piłki wyskoczył Damian Zbozień i strzałem głową ustalił wynik spotkania.

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń