Dwie "wędki", jedna krótsza od drugiej. Stokowiec trenuje i wychowuje [KOMENTARZ]

11.04.2019 15:07
Piotr Stokowiec
fot. PAP

Jakub Arak i Patryk Lipski na długo zapamiętają spotkanie półfinałowe Pucharu Polski pomiędzy Lechią Gdańsk a Rakowem Częstochowa. Obaj weszli na boisko z ławki rezerwowych i obaj otrzymali od trenera Piotra Stokowca tzw. "wędkę". Piłkarze zebrali burę, a szkoleniowiec burzę oklasków od ekspertów.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zobacz także

Na pewno kojarzycie jeden z najpopularniejszych gifów, jaki krąży po sieci. Homer Simpson otwiera drzwi, wchodzi, zdejmuje kapelusz, obraca się, zabiera kapelusz, wychodzi i zamyka za sobą drzwi. Właśnie tak mogli poczuć się w środę Arak i Lipski.

Ten pierwszy pojawił się na murawie w 32. minucie w miejsce kontuzjowanego strzelca gola Artura Sobiecha. Trochę potruchtał, pomachał rękami, postał, ale średnio o to chodziło w jego grze w zamyśle Piotra Stokowca. Litości nie było - zmiana po 38 minutach. Wszedł Patryk Lipski.

24-letni pomocnik nie zdążył nawet ściągnąć kapelusza... 12 minut i zjazd do zajezdni. Najkrótsza "wędka" ever.

"Nie biegasz, nie grasz"

Lechia prowadziła od 17. minuty, ale przez większą część spotkania przewagę posiadali gospodarze. Gdańszczanie musieli bronić się przed szturmowymi atakami rywala, a Arak i Lipski niekoniecznie chcieli angażować się w grę defensywną. Piotr Stokowiec nie przymknął na to oka i postanowił wychować swoich zawodników - "nie biegasz, nie pracujesz, nie grasz". Proste, a tak zapomniane w polskim futbolu.

Trener Lechii Gdańsk zebrał za swoją postawę wiele pochwał, chociaż tak naprawdę zrobił tylko to, co powinien zrobić każdy szkoleniowiec, który chce osiągnąć sukces. Mając w zespole choć jednego lesera nie da się wygrać nawet z liderem 1. Ligi, nie mówiąc już o powodzeniu w ekstraklasie czy w eliminacjach europejskich pucharów.

Ta lekcja może wyjść tylko na dobre Arakowi i Lipskiemu. Oczywiście pod warunkiem, że nie strzelą focha... Jeśli jednak wyciągną z niej pozytywne wnioski, będą harować w każdym kolejnym meczu, w którym otrzymają szansę. Żaden piłkarze nie lubi otrzymywać "siatki" i "wędki", a jeszcze bardziej nienawidzi powtórzenia takich sytuacji. Trzeciej szansy może nie być.

Krzysztof Sobczak