Nowy właściciel Arki Gdynia: Rewolucji nie będzie, ale zmiany są nieuniknione

07.07.2017 09:48
sport

Dominik Midak, nowy właściciel Arki Gdynia, rozmawiał z Radiem ZET na temat pracy w klubie przy Olimpijskiej. - Nie pcham się na afisz, nie będzie więc pustych obietnic w wywiadach – powiedział Janowi Bajorkowi i Mikołajowi Krukowi najmłodszy właściciel klubu w Ekstraklasie.

Arka Gdynia fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Jan Bajorek, Mikołaj Kruk: Kim Pan jest?

Nie dziwię się, że nikt o mnie do tej pory nie słyszał, bo mam zaledwie 20 lat. Swoją przygodę z piłką nożną zaczynałem – jak większość chłopaków w tym kraju – od gry. Trenowałem przez blisko 12 lat, z mniejszymi lub większymi sukcesami, ale niestety pojawiły się kłopoty zdrowotne i musiałem zrezygnować. Moja pasja przerodziła się w inne marzenie – posiadanie klubu w Ekstraklasie.

J.B., M.K.: No to jak do tego doszło i dlaczego akurat Arka Gdynia? Przypadek?

Nie ma mowy o przypadku. Gdynia to świetne miasto, do którego mam ogromny sentyment i sympatię. Spędziłem tu niezapomniane chwile...

J.B., M.K.: Duży klub, ogromna odpowiedzialność. Wie Pan, w co się Pan pakuje?

Nie obawiam się, choć mam świadomość, że startuję z bardzo trudnej pozycji. Wiem, jak jestem postrzegany. Chcę jednak zapewnić przede wszystkim kibiców, że wszystko będzie toczyć się swoim torem. Jestem tu po to, aby pomóc rozwijać klub. Świetnie zdaję sobie sprawę z tego, jak Arka jest ważna dla lokalnej społeczności i jaka w związku z tym ciąży na mnie odpowiedzialność.

J.B., M.K.: Jaki jest więc ten pomysł na drużynę?

Kilka koncepcji na rozwój drużyny już przedstawiłem – sporo pomysłów jeszcze buzuje mi w głowie. W piłce nożnej nie wszystko zależy tylko od pieniędzy. Wiele zależy od dobrego zarządzania, które na szczęście dzięki obecnemu prezesowi jest prawidłowe.

J.B., M.K.: To jaki jest plan, żeby Arka Gdynia odnosiła te największe sukcesy?

Mam go w głowie, ale wszystko musi odbyć się według właściwej kolejności. Nic na wariata. Rozmawiałem już z prezesem Wojciechem Pertkiewiczem i najważniejsze jest dobro klubu i spokój zawodników. Nie będzie żadnej rewolucji. Nie pcham się na afisz. Nie będzie więc pustych obietnic w wywiadach. Zmiany są nieuniknione, ale przed nami początek sezonu i teraz najważniejszy jest spokój drużyny.

J.B., M.K.: Liga ligą, ale dziś Arka Gdynia na Łazienkowskiej powalczy o Superpuchar. To duża szansa na wymarzony początek, także dla Pana…

To byłby fantastyczny start. Wiadomo, że lepiej pracuje się w atmosferze sukcesu. Wierzę w to, że Arka zdobędzie to trofeum. Drużyna ma duży potencjał, atmosfera jest bardzo dobra. Pozostaje trzymać kciuki za odrobinę szczęścia.

J.B., M.K.: No właśnie… rozmawiamy o piłce, a klub to także kibice. Nie obawia się Pan tej konfrontacji?

Muszę się z tym zmierzyć... Dla mnie piłka to nie biznes. Nie myślę na starcie o profitach. W całe przedsięwzięcie wkładam serce i mocno wierzę w to, że swoją pracą i zaangażowaniem zasłużę na sympatię kibiców. Pieniądze, które uda się zarobić, chcę inwestować w rozwój klubu.

J.B., M.K.: Może być trudno. 20-letni właściciel klubu Ekstraklasy wzbudza sporą sensację…

Tak, internet jest bezlitosny. Widziałem już pierwsze memy ze sobą w roli głównej. Powoli przyzwyczajam się do tego, że ludzie zaczęli się interesować moim życiem. Wiem, że nie będzie łatwo, ale podjąłem to ryzyko i chcę zawalczyć o coś, w co wierzę.

J.B., M.K.: Czyli przeprowadza się Pan do Gdyni?

Ze względu na natłok obowiązków i dwa kierunki studiów, bo studiuję jednocześnie prawo i finanse, jeszcze nie mogę sobie na to pozwolić. Na pewno w Gdyni będę częstym gościem.

Rozmawiali Jan Bajorek, Mikołaj Kruk

RadioZET.pl

Oceń