Cristiano Ronaldo oskarżony o gwałt! Szokujące zeznania kobiety

01.10.2018 20:23
sport

Amerykanka Kathryn Mayorgi oskarżyła Cristiano Ronaldo o gwałt i złożyła formalny przeciwko niemu pozew w sądzie w Nevadzie. Do zdarzenia miało dojść w 2009 roku w Las Vegas. Kobieta ze szczegółami opisała zajście.

Cristiano Ronaldo oskarżony o gwałt fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Mayorga udzieliła wywiadu dziennikowi "Der Spiegel", w którym powróciła do sprawy sprzed blisko dekady. Jej zeznania są szokujące.

Kobieta pełniła rolę hostessy w jednym z klubów w Las Vegas. Po imprezie Ronaldo zaprosił ją do pokoju - poszedł za nią do łazienki, był nagi, namawiał do kontaktu fizycznego, seksu oralnego, a potem do pocałunku. Mayorga się zgodziła tylko na to ostatnie, jednak Ronaldo na tym nie poprzestał. W końcu miał "zaciągnąć ją do sypialni i zgwałcić analnie". Zeznania dziewczyny potwierdziła później obdukcja. Tuż po zajściu Ronaldo przepraszał ją za swoje zachowanie.

- Zaczął mówić do mnie: kochanie, kochanie. Przepraszał, pytał, czy mnie nie boli. A potem uklęknął i powiedział: „W 99 procentach jestem dobrym człowiekiem, nie wiem, co się dzieje z tym jednym procentem" - mówiła Mayorga.

Dlaczego sprawa gwałtu wraca dopiero teraz?

To najczęściej pojawiające się pytanie w każdej tego typu sprawie, która dopiero po kilku latach wychodzi na jaw. Okazuje się jednak, że już w 2009 roku Mayorga zawarła ugodę z piłkarzem, który wypłacił jej 375 tysięcy dolarów odszkodowania. Teraz kobieta zmieniła prawnika, a on namówił ją do złożenia pozwu przekonując, że wcześniej została zastraszona.

Ronaldo zmienia swoją wersję ws. gwałtu

Cristiano Ronaldo ma teraz duży problem, a jego sytuacji nie ułatwiają także... jego własne komentarze w tej sprawie. W mailach do swoich prawników pisał: "Przeprosiłem ją po wszystkim. Ona się nie skarżyła, że byłem brutalny. Skarżyła się, że zrobiłem to wbrew jej woli. Nie powiedziała nic o tym, że pójdzie na policję". Później twierdził, że wszystko odbyło się za zgodą Kathryn.

Jeszcze inną wersję przekazał już po złożeniu pozwu przeciwko niemu. - To fałszywe wiadomości. Chcą się wypromować na moim nazwisku. To normalne. Chcą być sławni, wykorzystując moje nazwisko, co jest częścią mojej pracy. Jestem jednak szczęśliwym i dobrym człowiekiem - mówi.

RadioZET.pl/Der Spiegel/Daly Mail/plotek.pl/KS

Oceń