Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Kepa vs Sarri. Bramkarz i trener Chelsea tłumaczą się z "nieporozumienia"

25.02.2019 10:51
xxx sport

Spięcie Kepy Arrizabalagi z Maurizio Sarrim rozejdzie się po kościach? Wszystko na to wskazuje, bo zarówno Hiszpan, jak i Włoch bagatelizują zajście z końcówki spotkania Chelsea - Manchester City, którego stawką był triumf w Pucharze Ligi Angielskiej.

Nieporozumienie Kepy z Sarrim fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Mecz Chelsea - Manchester City nie dostarczył kibicom spodziewanych emocji. W regulaminowym czasie gry było 0:0 i ten rezultat nie zmienił się również w dogrywce. Prawdopodobnie gdyby nie zachowanie Kepy i Sarriego, wszyscy szybko by o tym spotkaniu zapomnieli.

W końcówce dodatkowego czasu gry Sarri chciał zmienić Kepę na dobrze broniącego rzuty karne Willy'ego Caballero. Hiszpan jednak zaprotestował i nie chciał opuścić murawy w kluczowym momencie. Całość wyglądała kuriozalnie - Kepa machał rękami w kierunku Sarriego, a Sarri w kierunku Kepy. W końcu trener "The Blues" wpadł w szał i udał się w kierunku szatni. Ostatecznie pozostał jednak na ławce.

Sarri tłumaczy sytuację z Kepą

Po meczu obaj panowie postanowili wyjaśnić zajście. Sarri przyznał, że to był jego błąd. - To było nieporozumienie. Myślałem, że bramkarz ma skurcze i nie będzie w stanie bronić w rzutach karnych. Myliłem się - powiedział.

- Nie wiedziałem, dlaczego Kepa nie chce zejść. Musiałem ochłonąć. Zrozumiałem to dopiero wtedy, gdy nasz lekarz powiedział mi, że z Arrizabalagą wszystko w porządku. Dlatego nie ukarzę go, bo wyjaśniliśmy sobie sytuację i rozumiem jego postawę - dodał.

Kepa tłumaczy sytuację z Sarrim

Podobną opinie wyraził hiszpański golkiper. "Żałuję, w jaki sposób została przedstawiona końcówka spotkania. Nigdy nie chciałem być nieposłuszny wobec decyzji trenera. Myślę, że wszystko zostało źle zrozumiane w obliczu emocji towarzyszących temu starciu. Szkoleniowiec myślał, że nie jestem w stanie grać, a ja chciałem pokazać, że nadal mogę pomóc zespołowi. Lekarze, którzy się mną zajmowali, udali się w kierunku ławki, aby przekazać tę wiadomość. Uważam, że obraz, który został przedstawiony, nie był moją intencją. Mam pełen szacunek dla trenera i uznaję jego autorytet" - napisał w mediach społecznościowych.

Kepa Arrizabalaga nie uchronił swojego zespołu od porażki w finale Pucharu Ligi Angielskiej. W serii rzutów karnych Chelsea przegrała z Manchesterem City 3-4, a z "wapna" mylili się Jorginho i David Luiz.

RadioZET.pl/Chelsea/Instagram/KS

Oceń