Kuriozalna wypowiedź Carlo Ancelottiego na temat PSG. Zapomniał o Stambule?

Krzysztof Sobczak
08.03.2019 11:19
Kuriozalna wypowiedź Ancelottiego o PSG
fot. ANDREAS SOLARO/AFP/East News

Trener Napoli Carlo Ancelotti po zwycięstwie swojej drużyny z Salzburgiem w meczu 1/8 finału Ligi Europy został zapytany o porażkę PSG w Lidze Mistrzów. Jego wypowiedź wprawiła w osłupienie kibiców i sprowokowała ich do... wspomnień.

Zagłosuj

Czy Napoli wygra Ligę Europy?

Liczba głosów:

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zobacz także

PSG wygrało na Old Trafford z Manchesterem United 2:0 i kwestia awansu do ćwierćfinału Champions League wydawała się rozstrzygnięta. Tym bardziej, że "Czerwone Diabły" przyjechały do Paryża bez 10 ważnych graczy, w tym Paula Pogby, Anthony'ego Martiala, Juana Maty, Andera Herrery, Jessego Lingarda czy Nemanji Maticia.

Paryżanie całą przewagę jednak roztrwonili. Dwa gole Lukaku i trafienie z rzutu karnego Rashforda w doliczonym czasie gry dało promocję Manchesterowi United, a mistrza Francji naraziło na śmieszność. Budowana za petrodolary drużyna po raz kolejny zawiodła w kluczowym momencie sezonu.

Carlo Ancelotti o PSG: Kuriozalna wypowiedź

Carlo Ancelotti, który po zwycięstwie prowadzonego przez siebie Napoli w LE został zapytany o PSG, popisał się kuriozalną wypowiedzią. 59-latek był opiekunem paryżan w latach 2011-2013.

- To było niewiarygodne. Niewiarygodne. Gdybym to ja był na ławce PSG, to nie wiem, co bym zrobił w takiej sytuacji. Chyba poszukałbym najbliższego mostu i z niego skoczył... - powiedział doświadczony szkoleniowiec.

Ta wypowiedź szybko obiegła media społecznościowe. I nic dziwnego, bo internauci i dziennikarze natychmiast przypomnieli Włochowi 2005 rok. W finale Ligi Mistrzów w Stambule jego AC Milan prowadził po pierwszej połowie z Liverpoolem 3:0. Gole zdobywali Paolo Maldini i Hernan Crespo (2).

W drugiej części "Rossoneri" w sześć minut stracili trzy gole (Gerrard, Smicer, Xabi Alonso), a w rzutach karnych pomylili się Serginho, Pirlo i Szewczenko. W drużynie "The Reds" przestrzelił tylko John Arne Riise i po jednym z najbardziej spektakularnych finałów LM trofeum pojechało do miasta Beatlesów. Bohaterem tamtego spotkania został Jerzy Dudek.

RadioZET.pl/KS