Zamknij

Skandal z udziałem gwiazdora Borussii. Ochroniarz musiał wyrzucić go z pubu [WIDEO]

12.07.2020 19:21
Erling Haaland
fot. Twitter/screen

W norweskiej miejscowości Stavanger doszło do skandalu z udziałem gwiazdora Borussii Dortmund - Erlinga Brauta Haalanda. W sieci pojawiły się nagrania napastnika BVB, na których piłkarz szarpie się z ochroniarzem, jak się później dowiadujemy, lokalu Beverly Hills Fun Pub. Chociaż filmiki fanów potwierdzają tę teorię, właściciel pubu zaprzecza, jakoby przed barem doszło do przepychanki.

Norweski napastnik Borussii Dortmund Erling Braut Haaland przebywając w Stavanger miał według zagranicznych mediów zostać wyrzucony z jednego z pubów. Według miejscowej informacji powodem było nie zachowanie piłkarza, lecz zainteresowanie nim powodujące łamanie obostrzeń sanitarnych.

Filmy nagrane przez gości pubu w sobotni wieczór pojawiły się w mediach społecznościowych, a ilość odsłon przekroczyła w niedzielę milion. W niemieckich i brytyjskich mediach napisano o Haalandzie, że „został po szarpaninie z ochroniarzem wyrzucony z nocnego klubu”.

Skandal z udziałem Haalanda. Ochroniarz musiał wyrzucić go z pubu [WIDEO]

Oeyvind Soerensen, menedżer lokalu Beverly Hills Fun Pub w Stavanger, zaprzeczył, że doszło do jakiejkolwiek awantury z ochroniarzami i nazwał sytuację nieporozumieniem medialnym. Zaznaczył, że restauracja jest normalnym pubem, a nie nocnym klubem.

- Mieliśmy rezerwację dla Haalanda i jego kolegów i jak wszystkie restauracje w Norwegii trzymamy się obostrzeń dotyczących odległości pomiędzy stolikami, więc ustawiliśmy go z boku. Niestety, jak tylko wszedł, wszyscy chcieli robić sobie z nim zdjęcia i przy stoliku zrobił się tłum. Niektórzy wchodzili nawet na stół, przy którym siedział. W końcu sytuacja wymknęła się spod kontroli i ochroniarz poprosił go o chwilowe opuszczanie lokalu "dla dobra wszystkich" - wyjaśnił Soerensen na ante nie telewizyjnego kanału TV2.

- Na zdjęciach i filmach publikowanych w mediach sytuacja wygląda tak, jakby Erling szarpał się z ochroniarzem, lecz była to tylko rozmowa. Zresztą później, jak już nie było tłoku, wrócił do nas, co w przypadku wyrzucenia nie byłoby możliwe - dodał.

Soerensen podkreślił, że jest zaskoczony i wstrząśnięty opisami tej sytuacji za granicą.

- Media bulwarowe, szczególnie w Niemczech i Wielkiej Brytanii, są jak sępy i często przedstawiają zwykłe sytuacje jako wielkie sensacje, bez dokładnego sprawdzenia, zwłaszcza że ich reporterzy nie byli na miejscu - zaznaczył.

RadioZET.pl/PAP

Posłuchaj podcastu