Zamknij

Onet Sport: Tak wyglądała oferta Realu Madryt dla Roberta Lewandowskiego

02.08.2020 19:48
Robert Lewandowski
fot. Andres Kudacki/AP/FOS214

Robert Lewandowski kilka razy mógł trafić do Realu Madryt. Najbliżej było w 2014 roku, gdy Polak zamieniał Borussię Dortmund na Bayern Monachium. Onet Sport ujawnił warunku kontraktu, jakie kapitan biało-czerwonych otrzymał od "Królewskich".

Robert Lewandowski jest do dziś niespełnionym snem Florentino Pereza. Prezydent Realu Madryt "zakochał się" w nim po spotkaniu Ligi Mistrzów w 2013 roku, gdy Polak wbił jego drużynie cztery gole (4:1). Pół roku później "Królewscy" podjęli próbę sprowadzenia go na Santiago Bernabeu i zapewne gdyby "Lewy" nie był już po słowie z Bawarczykami, do tej transakcji by doszło.

Onet Sport ujawnił szczegóły oferty, jaką Lewandowski otrzymał od Realu. Liczący sześć stron dokument, datowany na 9 grudnia 2013 roku, swoimi nazwiskami firmowali dyrektor generalny Jose Angel Sanchez i prawa ręka prezydenta klubu Manuel Redondo Sierra. Nie jest podpisany, bo piłkarza obowiązywała jeszcze umowa z Borussią Dortmund. Dopiero 1 stycznia 2014 roku mógłby złożyć parafkę pod kontraktem.

Szczegóły niedoszłego kontraktu Lewandowskiego z Realem Madryt

Robert Lewandowski miał podpisać 6-letni kontrakt opiewający na 8,6 miliona euro rocznie. Do tego doszłaby kwota za podpis - to jednorazowa wypłata w wysokości 10,9 mln - oraz bonus z tytułu wykorzystania 50 procent praw do wizerunku (1,9 mln). W kolejnych latach na konto Polaka wpływałoby 1,5 mln euro.

W sumie za wypełnienie umowy "Lewy" zainkasowałby 75,5 mln euro, ale ponad połowę tej kwoty - 52 procent - stanowiłby podatek dochodowy.

W kontrakcie zawarto również klauzulę odstępnego. Wynosiłaby ona 150 milionów euro. Tyle samo były gracz Lecha Poznań musiałby zapłacić za przedwczesne zerwanie umowy.

Jednocześnie Real Madryt zabezpieczył się przed nieszczęśliwymi wypadkami i do minimum zmniejszył ryzyko odniesienia kontuzji poza boiskiem. Lewandowski nie mógłby jeździć motocyklem, pływać motorówką, skakać ze spadochronem, a nawet wspinać się i jeździć na nartach. To standardowe zapisy dla graczy "Królewskich".

Ostatnia oferta Realu za "Lewego", o której informował dziennikarz Mateusz Borek, pojawiła się kilka miesięcy temu, w czasie pandemii koronawirusa. Perez oferował Bayernowi 50 milionów euro, ale niemiecki klub nie chciał nawet słyszeć o sprzedaży swojego najlepszego strzelca, jednego z najlepszych w historii Bundesligi.

RadioZET.pl/Onet Sport