Brzęczek niesłusznie pominął Pazdana i Grosickiego? Kontrowersje są, ale gdzie indziej [KOMENTARZ]

28.08.2018 13:24
Jerzy Brzęczek powołał kadrę na mecze z Włochami i Irlandią
fot. TOMASZ RADZIK/East News

Arkadiusz Reca, Damian Szymański, Adam Dżwigała, Rafał Pietrzak - te powołania Jerzego Brzęczka wywołały największe kontrowersje. Z całej czwórki tylko ten pierwszy nie gra regularnie, a pozostali stanowią o sile swoich zespołów. Ekstraklasowych, ale jednak. Kontrowersje są, ale dotyczą, z wyłączeniem Recy, innych zawodników.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Słuszne kontrowersje

"Nie grasz, nie dostajesz powołania" - takie hasło przyświeca wielu selekcjonerom, nie tylko reprezentacji Polski. Ten slogan traktowany jest jednak dość wybiórczo, bo wiadomo, że każdy trener ma swoich żołnierzy i stawia na nich bez względu na to, czy mają urwaną nogą, są w stanie biegać i strzelać, czy aktualnie mają biegunkę.

Arkadiusz Reca po transferze do Atalanty Bergamo rozegrał 90 minut. 16 sierpnia wystąpił w spotkaniu eliminacji Ligi Europy z Hapoelem Hajfa. Sześć innych spotkań oglądał z ławki rezerwowych. Półtorej godziny wystarczyło selekcjonerowi, by wysłać powołanie do Włoch. Warto przypomnieć, że w poprzednim sezonie Brzęczek pracował z Recą w Wiśle Płock. Podobnie jak z Damianem Szymańskim (on akurat zapracował na to powołanie, chociaż można się zastanawiać, czy nie lepszym wyborem byłoby postawienie na pomocnika Górnika Zabrze Szymona Żurkowskiego, którego uraz okazał się niegroźny) i Adamem Dźwigałą. Co więcej, Rafała Pietrzaka selekcjoner zna z GKS-u Katowice. I tak koło znajomości się zamyka.

Szymańskiemu, Dźwigale i Pietrzakowi trzeba oddać, że na początku sezonu prezentują się solidnie i warto ich sprawdzić. Wątpię, żeby szansę dostali w meczu o punkty z Włochami, ale z Irlandią? Czemu nie.

Innymi dziwnymi wymysłami Brzęczka, które przeczą jego dewizie, jest obecność na liście Jana Bednarka i Marcina Kamińskiego. Obaj w tym sezonie jeszcze nie powąchali murawy, no chyba że na treningu.

Tu dochodzimy też do Jakuba Błaszczykowskiego, jak wiadomo, siostrzeńca selekcjonera. Legenda polskiej piłki nie znalazła się kadrze meczowej Wolfsburgu na inaugurację Bundesligi, a w Pucharze Niemiec zagrała... 7 minut. I to właśnie te minuty miały przemówić na korzyść Kuby. Przynajmniej oficjalnie.

Niewiele więcej minut (31) od Błaszczykowskiego uzbierał Rafał Kurzawa, ale on wciąż walczy o swoje w Amiens. W ostatnim meczu kadry, z Japonią, był wyróżniającą się postacią w naszej drużynie i być może to sprawiło, że selekcjoner chce mu się przyjrzeć już teraz.

Niesłuszne kontrowersje

Można się nie zgadzać z powołaniami Brzęczka, ale proszę mi wskazać innych potencjalnych kadrowiczów, wyłączając z tego grona niechcianego przez kolejnych selekcjonerów nie wiadomo z jakiego powodu Adriana Mierzejewskiego. Artur Jędrzejczyk? Michał Pazdan? Krzysztof Mączyński? Kamil Grosicki? No bez jaj.

Michał Pazdan nie mógł być powołany z bardzo prostego powodu - jest zmęczony po mundialu, na którym rozegrał aż 170 minut, a który, przypomnijmy, dla naszej reprezentacji zakończył się dwa miesiące temu. Selekcjoner zatem najpewniej - wzorem Ricardo Sa Pinto - chciał dać mu odpocząć, aby nie nadwyrężać chłopaka i nie sprawiać mu dodatkowych przykrości spowodowanych przymusową gierką z Włochami i/lub Irlandią. To przecież proste.

Nie za bardzo wiem także, z jakiego powodu powołanie miałby otrzymać Kamil Grosicki. Jego sytuacja jest trochę inna od tej, w jakiej znajdują się m.in. Arkadiusz Reca, Rafał Kurzawa czy Jakub Błaszczykowski. Cała trójka ma słabą, ale jednak stabilną pozycję w klubie, a Grosicki nadal stoi w rozkroku między Hull City, które nie chce go widzieć, a transferem. Myślami jest gdzie indziej i najpierw musi wyjaśnić się jego przyszłość, aby mógł być realnie brany pod uwagę przy kolejnych powołaniach.

Artur Jędrzejczyk po przymusowej banicji strzela gole, ale zapłacił prawdopodobnie za beznadziejną postawę swojego klubu w lidze i w pucharach. Sam zresztą też jest ostatnio skuteczniejszy pod bramką rywali niż pod własną szesnastką. Nad obecną formą Krzysztofa Mączyńskiego spuszczę zasłonę milczenia, bo tu nie ma o czym gadać

Największe wątpliwości można mieć do powołania tylko trzech napastników, w sytuacji gdy: Dawid Kownacki i Łukasz Teodorczyk grywają w Serie A, miejsce w wyjściowym składzie Chievo Verona wywalczył sobie Mariusz Stępiński, który na inaugurację wbił gola Juventusowi, Kamil Wilczek jest obecnie najlepszym strzelcem ligi duńskiej, nawet Łukasz Zwoliński (tu jednak powołanie byłoby bardzo na wyrost) zaczął regularnie trafiać i jest liderem klasyfikacji strzelców w lidze chorwackiej. I to pomimo faktu, że gra w beniaminku tamtejszych rozgrywek.

Trudno odgadnąć, jaką koncepcję na najbliższe mecze ma Jerzy Brzęczek. Wygląda jednak na to, że będzie grał tylko jednym napastnikiem, a na dwóch przejdzie tylko wtedy, kiedy trzeba będzie gonić wynik. Przy tak małej liczbie snajperów inna taktyka byłaby ryzykowna.

Krytyka bez względu na okoliczności

Jerzy Brzęczek znalazł się w sytuacji, w której bez względu na to, co zrobi, będzie tylko źle albo tylko dobrze. Gdyby powołał tych samych graczy, z których korzystał Adam Nawałka, zostałby skrytykowany za brak wizji i autorskiego pomysłu. Gdy jednak dokonał roszad i podjął odważne decyzje, jest krytykowany za dobór nazwisk. Oba punkty widzenia mają swoich zwolenników i przeciwników.

Ja jednak wolę oceniać trenera po wynikach. Wiadomo, że to one budują zarówno atmosferę (oczywiście pod absolutnie skandaliczną nieobecność Atmosfericia Peszki), jak i zaufanie kibiców. Porażki z Włochami czy nawet z Irlandią nie sprawią jednak, że Brzęczek zostanie skreślony. On ma tę kadrę zbudować na nowo na eliminacje Euro 2020. A na to ma pół roku. Warto dać mu czas, bo początki Adama Nawałki też nie były różowe, a jednak udało się osiągnąć fajne rezultaty w eliminacjach czy na Euro 2016.

Przypomnę może w tym miejscu pierwsze powołania Nawałki. W kadrze byli wówczas m.in. Piotr Ćwielong, Artur Sobiech, Rafał Kosznik, Adam Marciniak, Dawid Nowak i Tomasz Hołota.

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Krzysztof Sobczak